Orbit Post Sitemap

Google zaczęło pożyczać pieniądze, a szaleństwo mocy obliczeniowej opiera się na długu Firma Google, która na koncie ma ponad sto miliardów dolarów gotówki, w tym tygodniu zrobiła coś zaskakującego – wyemitowała obligacje w Australii. Nie dlatego, że brakuje jej pieniędzy, ale po przeliczeniu okazało się, że pożyczanie jest bardziej opłacalne niż korzystanie z własnej gotówki. Za tym stoi cały zestaw cichych zmian w regułach gry. W przeszłości uważaliśmy, że AI to maszyna do drukowania pieniędzy – kto ma lepszy model, ten zarabia ogromne sumy. Jednak rzeczywistość jest taka, że to nie zyski napędzają tę wyścig mocy obliczeniowej, lecz długi. Publiczne dane pokazują, że globalna skala finansowania długiem związanego z AI osiągnęła około 489 miliardów dolarów, a australijskie obligacje wyemitowane przez Alphabet to tylko wierzchołek góry lodowej. Co ciekawsze, na co idą te pieniądze? Większość z nich nie trafia na pensje, lecz jest inwestowana w centra danych, zakup chipów Nvidia oraz budowę energochłonnych klastrów obliczeniowych. W tym samym tygodniu Marvell podpisał z Google umowę na zakup chipów o wartości do 12,2 miliarda dolarów w zamian za udziały – im bardziej giganci konkurują, tym większe rachunki. Problem polega na tym, że ta ogromna podaż trafia na rynek obligacji. Rentowność 30-letnich obligacji skarbowych USA osiągnęła najwyższy poziom od 2007 roku, a koszty pożyczek rosną w szybkim tempie. Bank of America uznał nawet krótką sprzedaż obligacji AI za najlepszą strategię zabezpieczającą, co oznacza, że bańka jest już tak duża, że trudno na nią patrzeć bez obaw. Co to ma wspólnego z naszym rynkiem kryptowalut? Kilka dni temu Bitcoin przeżył epickie short squeeze, pochłaniając miliard dolarów pozycji krótkich w ciągu godziny i osiągając cenę 70 tysięcy dolarów. Jednak z szerszej perspektywy to właśnie ci szaleni giganci AI, zaciągający ogromne długi, konkurują o te same fundusze ryzyka co aktywa kryptowalutowe. Im wyższe rentowności na rynku obligacji, tym większa pokusa, by trzymać pieniądze w bezpiecznych aktywach, a tym samym mniejsza motywacja do inwestowania na rynkach o wysokiej zmienności. Z jednej strony rynek kryptowalut cieszy się z odbicia o 8%, z drugiej zaś giganci technologiczni cicho pożyczają setki miliardów dolarów na rozwój mocy obliczeniowej. Która historia przetrwa próbę czasu? Na razie trudno powiedzieć. Kiedy nadejdzie termin spłaty tych emisji długu, rynek może zmienić swoje oblicze – wtedy się przekonamy.Google za każde 500 milionów dolarów wydane na chipy otrzyma dodatkową partię akcji Wczoraj wieczorem do systemu SEC trafił dokument 8-K, w którym opisano rzadkie wydarzenie w branży półprzewodników. Marvell zgodził się wydać Google warranty subskrypcyjne, pozwalające Google kupić do 58 970 907 własnych akcji po cenie 206,58 USD za akcję, co daje łącznie około 12,2 miliarda dolarów. Kluczowe nie jest jednak to liczba, lecz sposób przyznawania. Te warranty nie są przyznawane od razu w całości; w pierwszym roku uwolnionych zostanie około 1,4 miliona akcji, a pozostałe podzielone są na 240 transz. Google odblokowuje jedną transzę za każde 500 milionów dolarów wydane na zamówione chipy od Marvell, i tak aż do roku fiskalnego Marvell 2033. Innymi słowy, im więcej Google wyda na chipy, tym więcej akcji Marvell otrzyma. W normalnym świecie biznesu to dostawcy zabiegają o zamówienia od dużych klientów, często nawet dopłacając. Tym razem jest odwrotnie: duży klient składa zamówienia i jednocześnie trzyma udziały dostawcy. Można to rozumieć jako rabat od Google na własne zamówienia, ale zamiast gotówki, zwrot jest w akcjach. Te chipy trafią do ekosystemu TPU Google, w tym do akceleratorów AI, kontrolerów pamięci masowej, kontrolerów interfejsów sieciowych, kontrolerów interfejsów pamięci oraz chipów do obliczeń bliskich pamięci. Umowa została faktycznie podpisana już 29 lipca, a po ogłoszeniu MRVL przed sesją wzrósł o ponad 10%, a podczas sesji skoczył nawet o 14%. Co ciekawe, ta sama firma doświadczyła 19,8% spadku w jeden dzień w marcu 2025 roku, co było jej najgorszym dniem od ponad dwudziestu lat, spowodowanym wątpliwościami rynku co do solidności zamówień AI. Po ponad roku firma odzyskała pewność, przekazując udziały klientom. Moja pierwsza reakcja na tę wiadomość nie była zazdrością, lecz znajomością. Ta struktura powinna być dobrze znana w naszej branży kryptowalutowej: duży klient jest jednocześnie kupującym i udziałowcem, a kwota zamówienia bezpośrednio decyduje o tempie odblokowywania udziałów. Popyt i wycena są powiązane jedną nicią. Taki zamknięty obieg jest szczególnie atrakcyjny, gdy wszystko idzie dobrze: przychody rosną, cena akcji rośnie, obie strony zarabiają. Ale gdy tempo zamówień spowalnia, trudno rozróżnić, czy przychody są rzeczywistym popytem, czy sprytnie zaprojektowanym samonapędzającym się cyklem. Patrząc szerzej: w nocy Bitcoin właśnie przebił 70 000, Ethereum wzrosło prawie o 20% w ciągu dnia, rynek jest gorący. Ale na prawdziwym polu walki o kapitał długoterminowy AI już podniosło stawkę, blokując klientów udziałami. Przekształcanie kopalni w centra danych, futures na moc obliczeniową, instytucje przyznające limity kredytowe firmom AI – to wszystko dzieje się jedno po drugim w tym roku. Więc pojawia się pytanie: AI blokuje swój popyt udziałami, a my czym zabezpieczymy płynność? Czy uważasz, że taki zamknięty obieg, gdzie klient staje się udziałowcem, to wyraz zaufania branży, czy raczej ryzyko przesunięte na później? Jak ponownie wycenić token projektu, który zaczął przynosić zyski Od dawna ignorowany problem, który instytucje zaczynają traktować poważnie: projekt naprawdę zaczął zarabiać, to ile tak naprawdę jest wart jego token? Niedawno dyrektor inwestycyjny Arca otwarcie o tym mówił. Powiedział, że w dziedzinie aktywów cyfrowych przez piętnaście lat próbowano różnych wymyślnych metod wyceny tokenów, a prawdziwa kolejna ważna innowacja może być dokładnie tym, co inwestorzy giełdowi znają od dawna: zarabianie, zwiększanie zysków, odpowiednie alokowanie kapitału i w końcu dzielenie się zyskami z posiadaczami tokenów. Proste słowa, ale trafiające w sedno. W przeszłości projekt wypuszczał token, opowiadał niesamowite historie, a cena tokena opierała się wyłącznie na oczekiwaniach i emocjach, nikt nie przejmował się stratami projektu. Teraz jest inaczej, protokoły na łańcuchu naprawdę generują przepływy pieniężne, takie jak opłaty na zdecentralizowanych giełdach, prowizje z protokołów stakingowych, różnice w oprocentowaniu w protokołach pożyczkowych — te prawdziwe przychody dają tradycyjnym wskaźnikom, takim jak zysk czy wykup i spalanie tokenów, realne zastosowanie. Kontrast jest wyraźny. Detaliści nadal patrzą na wykresy, a instytucje już używają wskaźnika P/E. Który protokół ma stabilne przychody, która sieć dobrze łapie opłaty, ten token ma solidniejszą podstawę. Protokóły z silnym pobieraniem opłat, takie jak zdecentralizowane giełdy czy protokoły stakingowe, już mogą pokazać realne kwartalne przychody, a instytucje wyceniają je przez pryzmat P/E, co jest znacznie bardziej wiarygodne niż ocenianie projektu tylko po liczbie obserwujących na Twitterze. Logika wyceny powoli schodzi z powietrza na ziemię, a różnica między tokenami opartymi na obietnicach a tymi generującymi realne zyski będzie się coraz bardziej powiększać. Oczywiście, wdrożenie tego nie jest takie proste. Przychody na łańcuchu są zmienne, tokeny i akcje to nie to samo, zasady dotyczące dywidend i ich podziału nie są jeszcze ustalone. Co ważniejsze, zarobione na łańcuchu pieniądze nie oznaczają, że posiadacze tokenów faktycznie je otrzymają — wiele protokołów przekazuje przychody do skarbca lub zespołu, co nie ma nic wspólnego z posiadaczami tokenów. Ten wskaźnik mierzy przychody, ale nie mierzy, ile faktycznie trafi do twojej kieszeni. Dlatego dla zwykłych posiadaczy tokenów nie warto dać się zwieść ładnym raportom finansowym — najpierw zapytaj, jaki związek mają te pieniądze z twoim tokenem, jeśli nie potrafisz odpowiedzieć, to nawet najniższy wskaźnik P/E to tylko fałszywa radość. Nawet najdokładniejsza miara instytucji nie zmierzy twojej chciwości i strachu. To też powód, dla którego ten sam raport finansowy dla jednych jest okazją, a dla innych tylko sygnałem do kupienia kota w worku. Wycena nigdy nie jest tylko wynikiem obliczeń, to wynik gry. Jak myślisz, która sieć będzie następna, którą instytucje wycenią ponownie za pomocą wskaźnika P/E? BTC wzrósł o 11%, przebijając 7W USD, złoto wzrosło o 4% Rentowność 30-letnich obligacji skarbowych USA zbliża się do 5,4%, Departament Skarbu USA pilnie przeprowadza skup 【 Rynek zdaje się zaczynać spekulacje na temat kryzysu obligacji skarbowych USA + BTC + złoto 】 30-letnie obligacje skarbowe na poziomie 5,4% to najwyższy poziom od 2007 roku Oznacza to, że pożyczając pieniądze rządowi USA, rynek wymaga wyższej premii za ryzyko 【 Departament Skarbu USA nie może tego zignorować 】 19 sierpnia ogłoszono podniesienie limitu jednorazowego skupu obligacji skarbowych z 2 miliardów USD do co najmniej 4 miliardów Po ogłoszeniu wiadomości Rentowność 30-letnich obligacji spadła z około 5,33% do około 5,20% Rentowność 10-letnich również spadła z 4,71% do 4,64% Ten zakres zmian to jakby rynek faktycznie kichnął 【 To jest działanie doraźne, które nie rozwiązuje problemu 】 Skąd Departament Skarbu USA bierze pieniądze na skup obligacji? Czyż nie pożycza ich z rynku? Wszyscy obawiają się, że blisko 40 bilionów dolarów długu USA jest przytłaczające W przyszłości trudno będzie go spłacić Sprzedaż obligacji to sposób na kontrolę ryzyka Wymaganie wyższej premii za ryzyko Teraz zamiast szukać sposobów na zwiększenie dochodów, ograniczenie wydatków i poprawę zdolności spłaty Biorą pożyczone pieniądze i rzucają je na rynek, kupując własne obligacje To nic innego jak sztuczne obniżanie stóp procentowych Pozwalając innym pożyczać pieniądze taniej Dlaczego tak można?Słowo hydraulika sprawiło, że ta moneta wzrosła tysiąc razy Najbardziej magiczne rzeczy w świecie kryptowalut często dzieją się w jednym zdaniu. 11 sierpnia trader Frank DeGods na platformie społecznościowej wspomniał mimochodem słowo plumber, czyli hydraulik, które stało się nazwą pewnej monety meme, a ta poszybowała aż o dziesięć tysięcy razy, całkowicie bez białej księgi i roadmapy. Brak zespołu, brak produktu, nawet projekt mógł być tylko powietrzem. PLUMBER zapłonął dzięki jednemu słowu, społeczność na Crypto Twitterze rozprzestrzeniała to jak szalona, drobni inwestorzy ruszyli za tym, a cena w kilka dni wzrosła ponad sto razy. Takie rzeczy na Solanie nie są rzadkością, ale dziesięciotysięczny wzrost zaskoczył wszystkich, bo od zera do dziesięciu tysięcy nie było żadnego solidnego wsparcia wynikami, a na łańcuchu nie dało się znaleźć żadnych porządnych danych. Jeszcze ciekawsze są dane on-chain. Takie monety często nie mają porządnej płynności, pule są cienkie jak papier, kilka tysięcy dolarów wystarczy, by wyrysować prostą świecę wzrostową, a w grupie panuje entuzjazm, wygląda to jak wejście dużych graczy, ale w rzeczywistości to może być tylko kilka portfeli robiących wash trading. Kiedy późniejsi drobni inwestorzy klikają w link, kupują już po spadkowej cenie, a wcześniejsi liczą pieniądze i wychodzą. Patrząc na to w szerszym kontekście, platformy meme codziennie wypuszczają prawie dwa tysiące nowych monet, statystyki pokazują, że 99% z nich idzie na zero, a mediana spadku sięga 97%. PLUMBER, który wzrósł dziesięć tysięcy razy, to bardzo mało prawdopodobny efekt błędu selekcji przeżywalności, spośród tysiąca monet jest właśnie tym jednym, a pozostałe 999 nawet nie jest pamiętanych, nie mówiąc o zarabianiu. Dla porównania inne meme z tego tygodnia: DOGO wzrósł o 57% w jeden dzień, JIMOTHY podskoczył ponad trzykrotnie po tym, jak Elon Musk opublikował film z szopem, FRONG powstał przypadkowo na łańcuchu Robinhood. Każda z nich ma swoją historię, każda jest wyceniana przez uwagę, a nie przez wartość. Uwaga przychodzi szybko i równie szybko znika, a gdy entuzjazm opada, cienka pula oznacza, że uciec się nie da. Musimy zrozumieć, że meme coin zarabia na różnicy emocji, a nie na zyskach firmy. Co szybko przychodzi, szybko odchodzi. Kiedy widzisz wzrost dziesięciu tysięcy razy, to możliwe, że główni gracze już sprzedają, a ty wciąż zastanawiasz się, dlaczego rośnie. Niektórzy traktują meme jako termometr rynku kryptowalut, im bardziej szaleje, tym więcej żywych ludzi jest na rynku. Ale wysoka temperatura może też oznaczać gorączkę, niekoniecznie zdrowie, nie mylmy popularności z trendem. Kiedy pula będzie gruba i będziesz mógł uciec, wtedy porozmawiamy o udziale. Czy znasz kogoś, kto wszedł w to tylko przez jedno słowo? Regulacyjne poluzowanie i ponowne otwarcie kanału finansowania tokenów zgodnych z przepisami Po długim okresie zastoju w finansowaniu tokenów, wydaje się, że kanał znów się otwiera. SEC w tym tygodniu przedstawiła nowy projekt zasad dotyczących emisji aktywów kryptograficznych, proponując zwolnienie części cyfrowych aktywów z wymogu rejestracji, co oznacza legalną ścieżkę pozyskiwania funduszy dla projektów, bez konieczności uciekania za granicę, by wyemitować tokeny. To duży zwrot akcji. Kilka lat temu SEC była największym problemem dla branży kryptowalut, często wysyłając wezwania do stawienia się i wnosząc pozwy, przez co finansowanie projektów było bardzo ryzykowne, obawiano się, że tokeny zostaną zakwalifikowane jako papiery wartościowe. Teraz sytuacja się zmieniła, regulator sam zaoferował bezpieczną przystań, tworząc pełną ścieżkę od legalnego pozyskiwania funduszy do wyłączenia tokenów spod nadzoru papierów wartościowych. Taka zmiana podejścia była nie do pomyślenia jeszcze dwa lata temu. Nie zapominajmy, że zaledwie 14. tego miesiąca SEC odwołała zaplanowane spotkanie dotyczące zasad emisji aktywów kryptograficznych, co wywołało rozczarowanie na rynku. Teraz jednak projekt wrócił, co pokazuje, że wewnętrzne dyskusje trwają, a okresy poluzowania i zaostrzenia będą się przeplatać. W przeciwieństwie do już wprowadzonych przepisów dotyczących stabilnych monet GENIUS, tym razem chodzi o samą emisję tokenów, co ma znacznie szerszy zakres i wpływa na cały rynek pierwotny, a nie tylko na segment stabilnych monet. Jak to dokładnie będzie wyglądać? Projekt przewiduje dwie ścieżki zwolnienia: jedną dla małych emisji, drugą dla kwalifikujących się projektów. Kluczowe jest objęcie tokenów, które normalnie wymagałyby rejestracji jako papiery wartościowe, jasnymi zasadami. Dla rynku oznacza to, że rynek pierwotny może znów ożyć, projekty nie będą musiały omijać przepisów, a inwestorzy detaliczni będą mogli uczestniczyć w bardziej przejrzystych ramach, zamiast tylko kupować tokeny w grupach. Ale nie cieszmy się za wcześnie. Zwolnienie nie oznacza braku nadzoru, projekty nadal muszą ujawniać informacje i przestrzegać granic. Poza tym to tylko projekt, który musi przejść konsultacje, poprawki i wdrożenie, a harmonogram jest niepewny. W historii SEC opóźnienia w regulacjach kryptowalutowych były normą, więc jak duże będzie to poluzowanie i kto będzie nadzorował, dowiemy się dopiero po szczegółowych przepisach. Mówienie o pełnym rozluźnieniu jest jeszcze przedwczesne. Wpływ na nas, którzy zajmujemy się handlem, jest bezpośredni: ponowne otwarcie legalnego kanału emisji tokenów ożywi kapitał na rynku pierwotnym, ale więcej nowych aktywów oznacza też, że kosy będą ostrzejsze. Krótkoterminowo poprawi to nastroje, długoterminowo liczy się, kto naprawdę potrafi działać zgodnie z zasadami, bo projekty, które tylko obiecują, nadal będą eliminowane. Jak myślisz, czy to poluzowanie naprawdę odwiąże branżę, czy raczej wymieni lejce na cieńsze?Szef największej giełdy na świecie stawia byczy rynek na jednej ustawie Szef największej zgodnej z przepisami giełdy na świecie dzisiaj jasno to powiedział. Dyrektor generalny Coinbase, Brian Armstrong, opublikował na platformie społecznościowej wizję, wyrażając nadzieję, że 15 września ustawa CLARITY otrzyma silne dwupartyjne poparcie, a następnie nastąpi to, co nazywa Uptober, rozpoczynając kolejną rundę byczego rynku kryptowalut. Brzmi to jak sygnał do kupna, ale ma dużą wagę. Coinbase to giełda z największą liczbą użytkowników w USA, a szef publicznie łączy byczy rynek z jedną ustawą, co oznacza, że stawia oczekiwania całej branży na jedną kartę. Użył słów „zgodnie z przepowiednią”, a ton jego wypowiedzi jest pełen pewności, podając nawet konkretny miesiąc. Ale rzeczywistość nie jest tak prosta. Procedura uchwalenia ustawy CLARITY jest długa, głosowanie 15 września to tylko jeden z etapów, a dwupartyjne przepychanki, poprawki w Senacie i ostateczne wdrożenie mogą opóźnić cały proces. Amerykańskie Stowarzyszenie Bankierów już wyraziło poparcie dla ustawy, ale chce zaostrzenia przepisów dotyczących nagród za stablecoiny, bo banki obawiają się, że stablecoiny mogą odciągać depozyty. Widać, że nawet wewnątrz środowiska nie ma pełnej zgody, a ostateczna wersja ustawy prawdopodobnie będzie różnić się od obecnej. Jeszcze bardziej delikatna jest sytuacja z Trumpem. Biały Dom niedawno spotkał się z gigantami takimi jak Coinbase, Kraken, Ripple, deklarując zakończenie wojny z kryptowalutami, ale rodzina Trumpów sama zarobiła w tym roku ponad 1,4 miliarda dolarów na kryptowalutach. Nakładanie się ról decydentów politycznych i interesariuszy to kwestia, którą rynek prędzej czy później będzie musiał przeszacować, a gdy pozytywne efekty zostaną zrealizowane, mogą one też zostać wyczerpane. Dodając jeszcze, że sama ustawa CLARITY ma na celu wyjaśnienie jurysdykcji SEC i CFTC, definiując Bitcoina jako towar cyfrowy i przypisując część tokenów do regulacji towarowych, zamiast podlegać wyłącznie prawu papierów wartościowych. To dla Coinbase realna zapora ochronna, bo pewność licencji zachęci instytucje do masowego wejścia na rynek. Jednak cykle polityczne nie czekają, a przed listopadowymi wyborami połówkowymi każda ustawa może zostać użyta jako karta przetargowa, więc czy wrześniowe głosowanie się powiedzie, jest dużą niewiadomą. Dla nas nie jest jasne, czy ta ustawa to prawdziwa korzyść, czy przedwczesne wyprzedzenie oczekiwań. Ale jedno jest pewne: fakt, że szef dużej giełdy odważa się publicznie postawić na nią, oznacza, że kanały dla zgodnych z przepisami funduszy faktycznie się otwierają. Krótkoterminowo nie traktuj tego jako sygnału do ataku, ale długoterminowo można śledzić wdrożenie regulacji jako punkt zwrotny branży, a wrześniowe głosowanie warto zaznaczyć w kalendarzu. Czy bardziej wierzysz przepowiedni Armstronga, czy uważasz, że to kolejna gra na zarządzanie oczekiwaniami? Osiem czerwonych świateł kapitulacji zapalonych, a instytucje radzą inwestorom indywidualnym, by nie kupowali na dołku Na początek jedna liczba uderzająca w twarz. Najnowszy raport VanEck mówi, że z dwunastu wskaźników kapitulacji Bitcoina, które śledzą, osiem weszło już w strefę ekstremalną. To nie jest panika wywołana przez pojedynczą osobę, to lista kontrolna instytucji, oparta na danych z łańcucha bloków i strukturze pozycji, której nie da się łatwo zmyślić. Te osiem czerwonych świateł obejmuje takie stare wskaźniki jak cofnięcie ceny, zyskowność górników, procent strat posiadaczy. Co gorsza, w ciągu ostatnich trzech miesięcy wszystkie dwunastu wskaźników zapaliło się przynajmniej raz. Historycznie, gdy zapala się od ośmiu do dwunastu świateł, średni zwrot Bitcoina po 90 dniach wynosi 12,8%, a po 180 dniach 32%, co jest poniżej długoterminowej średniej. Innymi słowy, zapalenie się świateł nie oznacza natychmiastowego odwrócenia trendu, wręcz przeciwnie, wskazuje, że rynek jest jeszcze w głębokiej fazie, więc nie należy traktować tych sygnałów jak sygnału startu. Tu jest kontrast. Większość ludzi widząc osiem czerwonych świateł, instynktownie myśli, że to dołek i trzeba kupować. Ale VanEck sam studzi emocje, mówiąc, że te sygnały lepiej służą do określenia pozycji w cyklu, a nie są sygnałem do kupna na dołku. Bitcoin spadł już około 49% od szczytu z października zeszłego roku, a 30-dniowa zmienność rzeczywista spadła do 27,2%, co jest poniżej długoterminowej średniej około 30%. Rynek wygląda, jakby wyczerpał siły, jest tak cichy, że aż niepokoi, ale cisza często zapowiada duże wahania. Górnicy mają jeszcze trudniej. Dzienne przychody sieci spadły rok do roku o około 46%, trudność wydobycia spadła o 18,3% od szczytu z listopada zeszłego roku, co jest jednym z największych spadków od zakazu górnictwa w Chinach w 2021 roku. Grupa mniej wydajnych maszyn już została wyłączona i wycofana. Czy górnicy staną się ostatnią słomką, która złamie cenę? Warto to obserwować. Ich wycofanie to zarówno oczyszczenie kosztów, jak i potencjalne źródło presji sprzedażowej. Co ciekawe, tuż przed publikacją raportu Bitcoin gwałtownie wzrósł z poziomu około 63 000 USD, likwidując w ciągu godziny krótkie pozycje o wartości ponad miliarda dolarów, co wyglądało jak panika niedźwiedzi. Jednak dane VanEck przypominają nam, że taki impuls i prawdziwe dno cyklu to dwie różne rzeczy. Odbicie może być bardzo silne, potwierdzenie dołka trwa długo, a emocje często mylą te dwie sytuacje. Dla nas, którzy handlujemy na krótkie terminy, te dane można podsumować tak: rynek nadal się oczyszcza, ale zmienność jest stłumiona. Im niższa zmienność, tym mocniejszy będzie kolejny ruch w wybranym kierunku. Krótkoterminowo nie traktuj niskiej zmienności jako bezpieczeństwa, a długoterminowo zacznij zwracać uwagę na okna inwestycyjne powyżej rocznego cyklu. Jak myślisz, czy te osiem czerwonych świateł to ostatni etap ciemności przed świtem, czy tylko przystanek na oddech w połowie drogi? Bitcoin w ciągu godziny zmusił do zamknięcia pozycji krótkich o wartości miliarda dolarów W ciągu tej jednej godziny o północy, Bitcoin bezpośrednio wzrósł z 68 000 do 70 000, a ta świeca na ekranie była tak stroma, że aż trudno było uwierzyć. Następnie cena spadła do około 69 800, ale dzienny wzrost nadal utrzymywał się powyżej 8%. Jednak prawdziwie przerażające nie była cena, lecz ciąg liczb dotyczących likwidacji na łańcuchu. Według statystyk Bloomberga, w ciągu zaledwie sześćdziesięciu minut zmuszono do zamknięcia pozycji krótkich na Bitcoin o wartości ponad miliarda dolarów, co jest największym tego typu zjawiskiem od 2021 roku. Ci, którzy przez pół roku obstawiali spadek Bitcoina, zostali wyproszeni z rynku w ciągu godziny. Ta sytuacja jest trochę absurdalna. W ciągu ostatnich kilku miesięcy najbardziej zatłoczonym handlem na rynku było zajmowanie pozycji krótkich na Bitcoin. Wszyscy uważali, że makroekonomia jest słaba, regulacje niepewne, a kopalnie do upadku, więc pozycje krótkie piętrzyły się jedna na drugiej. Wtedy nagle amerykański Departament Skarbu ogłosił podwojenie skali skupu obligacji długoterminowych, z 2 miliardów dolarów jednorazowo do 4 miliardów, a rentowność 30-letnich obligacji USA spadła o około 9 punktów bazowych. Oczekiwania dotyczące płynności zmieniły się natychmiast. Do tego Trump zaprosił do Białego Domu takie branżowe giganty jak Coinbase i Kraken, dając do zrozumienia, że chce promować bardziej przyjazne ramy regulacyjne. Te dwie siły złożyły się na to, że krótkoterminowi inwestorzy znaleźli się po złej stronie rynku. Gdy cena rośnie, osoby zajmujące pozycje krótkie muszą kupować, by zamknąć pozycje, a ten zakup z kolei podnosi cenę, zmuszając kolejnych do likwidacji, co działa jak kula śnieżna. Według danych Coinglass, w ciągu ostatnich 24 godzin same pozycje krótkie na BTC i ETH zostały zlikwidowane na kwoty ponad 600 milionów i 360 milionów dolarów. Jeśli wziąć pod uwagę cały rynek kryptowalut, łączna wartość likwidacji zbliża się do 1,3 miliarda dolarów, a ponad 100 tysięcy traderów poniosło straty, z czego ponad 90% to krótkie pozycje. Akcje kryptowalut również gwałtownie wzrosły, Strategy zyskał prawie 13%, a Coinbase ponad 9%. Cały rynek zachowywał się jak sprężyna, która nagle się rozluźniła. Ale mimo tego zgiełku, nikt jeszcze nie potrafi odpowiedzieć na prawdziwe pytanie. Czy ten wzrost jest napędzany prawdziwymi pieniędzmi, czy to tylko efekt zmuszonych do kupna pozycji krótkich? Jeśli to drugie, to gdy wymuszone zakupy się skończą, czy cena utrzyma poziom 70 000? Nikt nie ma pewności. A wy, czy uważacie, że to już dno, czy znów zostaliście złapani pośrodku? Firma pomagająca Nvidii w oznaczaniu danych jest warta 20 miliardów dolarów Ostatnie ruchy kapitałowe w kręgach AI trochę zaskakują. Według doniesień The Information, Nvidia prowadzi rozmowy inwestycyjne z firmą Mercor zajmującą się oznaczaniem danych, która właśnie przeprowadza rundę finansowania z wyceną na poziomie 20 miliardów dolarów, a stary inwestor General Catalyst negocjuje prowadzenie tej rundy. Możesz nie znać Mercor, ale ich działalność jest bardzo prosta: zatrudniają ludzi do oznaczania obrazów i tekstów, które są potem wykorzystywane jako dane treningowe dla modeli AI. Ta żmudna praca była dotąd głównie na rzecz zamkniętych gigantów takich jak OpenAI, Google i Anthropic, co nie brzmi zbyt atrakcyjnie. Oznaczają nie tylko teksty, ale też uczą AI rozumienia obrazów i wideo. Ten biznes ma niskie bariery wejścia, ale nie da się go zrobić bez ludzi; im bardziej zaawansowany model, tym bardziej potrzebna jest ręczna kontrola. Przełom następuje w samej Nvidii. Firma chce wypuścić otwarty model Nemotron, by konkurować z najbardziej zaawansowanymi otwartymi modelami na świecie, a jakość danych bezpośrednio decyduje o sukcesie, dlatego inwestuje w rozwój mocy produkcyjnej do oznaczania danych. W ostatnim kwartale Nvidia zapłaciła Mercor dziesiątki milionów dolarów, korzystała też z usług firm Turing i Scale oraz utrzymuje własny wewnętrzny zespół danych. Gigant chipów stał się dużym inwestorem firm zajmujących się oznaczaniem danych, co jest dość kontrastowe. Co jeszcze ciekawsze, dokąd płyną pieniądze. Wycena Mercor na poziomie 20 miliardów dolarów była nie do pomyślenia pół roku temu. Wtedy rynek obawiał się pęknięcia bańki AI, a teraz kapitał ustawia się w kolejce, by inwestować. Jeszcze wcześniej Google zaciągało długi na moc obliczeniową, OpenAI przed wejściem na giełdę pozyskało setki milionów kredytów, a zadłużenie AI sięga już blisko 500 miliardów dolarów. Ogromne fundusze potrzebne maszynom konkurują o te same środki ryzyka, co nasz rynek kryptowalut. Nie zapominajmy, że kryptowaluty też intensywnie opowiadają historie o AI, ale prawdziwe pieniądze płyną do fabryk oznaczania danych w Dolinie Krzemowej. To w zasadzie stary scenariusz. Za każdym razem, gdy technologia staje się gorąca, prawdziwe zyski mają nie gwiazdy na scenie, ale sprzedawcy łopat. W AI łopatą jest oznaczanie danych, a w kryptowalutach niedawno platformy sprzedające łopaty meme zarabiały miliony miesięcznie. Kto zostanie na rynku po opadnięciu gorączki, nie wiadomo, ale ci, którzy pobierali opłaty za przejazd, już mają pełne konta. Co ciekawe, kryptowaluty też korzystają z tego samego trendu. Arthur Hayes właśnie wrócił z projektem FLOP, który chce być paliwem dla AI Agentów, a narracje DeFAI są na ustach wszystkich. Ale prawdziwe pieniądze przy stole, w najniższej warstwie pracy jak oznaczanie danych, już osiągnęły wycenę 20 miliardów dolarów. My, drobni inwestorzy, codziennie patrzymy, który meme może się wzbić, a kapitał cicho stawia na najmniej widoczną infrastrukturę AI. To nie nasza zabawa, a nasza płynność jest cicho przenoszona. Kiedy ta fala minie, ile wody zostanie w kryptowalutach, może być tym, nad czym powinniśmy się teraz zastanowić.Najbardziej zshortowane akcje kryptowalutowe szaleńczo wzrosły W godzinie, gdy Bitcoin (大饼) osiągnął 70 000 USD, na przedrynkowej sesji amerykańskiej panowała największa nerwowość. Nie wśród detalistów, lecz profesjonalnych shortów, którzy kilka miesięcy temu obstawiali krach akcji kryptowalutowych. W środę rynek kryptowalut zanotował największy od marca wzrost. Bitcoin wzrósł prawie o 8% w ciągu dnia, chwilowo sięgając 70 000 USD, a Ethereum poszybowało niemal o 20%, osiągając największy jednodniowy wzrost od marca. Tylko shorty na Bitcoinie zostały zlikwidowane na ponad miliard dolarów w ciągu godziny, co było najsilniejszym short squeeze od 2021 roku. W ciągu całego dnia pozycje likwidowane na rynku kryptowalut sięgnęły blisko 2 miliardów dolarów, z czego zdecydowana większość to shorty. W tym impasie kilka akcji, które na Wall Street były najbardziej zshortowane, zaczęło gwałtownie rosnąć. Strategy zakończyła dzień wzrostem prawie 12%, chwilowo przekraczając 13%, a cena akcji przekroczyła 103 USD; Coinbase wzrosło o 9%, Circle o prawie 10%, a nawet BitMine, posiadające najwięcej Ethereum, podrożało o około 10%. Najbardziej uciążliwe dla shortów jest to, że te spółki są ściśle powiązane z cenami kryptowalut. Strategy posiada około 840 000 Bitcoinów, co czyni ją największą publiczną spółką posiadającą Bitcoiny na świecie, a cena jej akcji niemal odzwierciedla cenę Bitcoina. BitMine kontroluje około 5,82 miliona Ethereum i jest najbliższą publiczną spółką z ekspozycją na Ethereum. Gdy cena kryptowalut rośnie, shortujący są zmuszeni do odkupu pozycji, co z kolei napędza wzrost cen akcji, tworząc samonapędzającą się pętlę wzrostową. Fundusze, które wcześniej obstawiały zerową wartość tych spółek, stały się teraz paliwem dla odbicia. Za tym stoi także impuls makroekonomiczny. Departament Skarbu USA właśnie ogłosił podwojenie skali skupu obligacji długoterminowych, z 2 miliardów USD do 4 miliardów USD na jedną transakcję, co spowodowało spadek rentowności obligacji 30-letnich. Oczekiwania dotyczące płynności na rynku nagle się poprawiły, a aktywa ryzykowne zaczęły rosnąć. Tego samego dnia Trump spotkał się w Białym Domu z gigantami kryptowalut, takimi jak Coinbase i Kraken, i zasugerował, że SEC pracuje nad bardziej przyjaznymi regulacjami emisji. Połączenie tych pozytywnych czynników całkowicie wystraszyło shortów. Wzrosty Coinbase i Strategy wyraźnie pokazują efekt odkupu pozycji przez shortów. Obie spółki miały wysokie pozycje short, a odwrócenie trendu zmusiło ich przeciwników do kupna. Jednak mimo tego wzrostu, te firmy wciąż pozostają na minusie w skali roku, a jednodniowe odbicie nie zrekompensowało wcześniejszych strat. Teraz wszyscy skupiają się na jednym pytaniu: czy Bitcoin naprawdę utrzyma się powyżej 70 000 USD, czy też ten ruch to tylko zbiorowa panika shortów. Rynek nazywa to short squeeze, ale short squeeze to zawsze miecz obosieczny. Ci, którzy obstawiali zerową wartość akcji kryptowalutowych, tym razem zostali mocno przyciśnięci. Gdy odbicie opiera się na odkupywaniu pozycji przez shortów, a nie na realnych zakupach, jak długo ta hossa może potrwać? Co o tym myślicie? Iskrą tej fali wzrostów była przemowa Trumpa na szczycie w Białym Domu. Powiedział, że USA rozważają masowy zakup Bitcoina i aktywów kryptowalutowych — choć mówi to od czterech lat i jak dotąd nic z tego nie wynikło Wspomniał też, że ma nadzieję na szybkie uchwalenie Ustawy o Przejrzystości, aby utrzymać przewagę USA w sektorze kryptowalut Co ciekawe, szczególnie wymienił jedną giełdę, która planuje wejść na rynek amerykański, w efekcie czego token tej giełdy od razu wzrósł o 20% ! Następnie chciał ponownie zaapelować do Rezerwy Federalnej o obniżkę stóp procentowych. Po jego słowach rynek wystartował, otwarte pozycje szybko wzrosły, a stawki finansowania spadły, co ostatecznie wywołało bardzo silną falę short squeeze. W ciągu ostatnich 12 godzin całkowita wartość likwidacji na całej sieci przekroczyła 1,76 miliarda dolarów, co jest liczbą naprawdę imponującą ! W rzeczywistości w tym czasie zmienność była stale tłumiona, a historia pokazuje, że im mocniej zmienność jest tłumiona, tym silniejszy jest późniejszy ruch — i tym razem się to idealnie sprawdziło. Jednak teraz na mapie likwidacji pojawiła się bardzo nietypowa, ogromna luka: płynność poniżej jest znacznie większa niż powyżej! Jeśli cena spadnie do około 55 000 USD, likwidacje pozycji długich przekroczą 7 miliardów dolarów; natomiast jeśli wzrośnie do 78 000 USD, likwidacje pozycji krótkich wyniosą zaledwie 3 miliardy dolarów. Ta ogromna różnica wskazuje, że jeśli główni gracze chcą przeprowadzić likwidacje w dół, to przestrzeń zysku i siła spadków poniżej są wyraźnie większe. Obecnie cena próbuje przebić się przez „strefę wsparcia byczego rynku”. Chociaż zakres został przełamany, zamknięcie na wykresie 4-godzinnym nie ma już znaczenia, prawdziwym wskaźnikiem będzie, czy tygodniowy wykres zamknie się stabilnie powyżej linii oporu. W tym tygodniu zostało jeszcze kilka dni, jeśli się utrzyma, rynek będzie kontynuował wzrost; jeśli nie, będzie to typowe fałszywe wybicie. Patrząc głębiej, w każdej poprzedniej bessie „żelazne dno” Bitcoina zostało faktycznie ustanowione dopiero po przebiciu krótkoterminowego i długoterminowego kosztu realizacji posiadania. Te dwie linie kosztów obecnie mieszczą się mniej więcej między 50 000 a 55 000 USD. Oznacza to, że chociaż obecny odbicie wygląda dobrze, to prawdopodobnie jeszcze nie wyszliśmy całkowicie z niebezpieczeństwa — w 2022 roku mieliśmy podobny duży wzrost, który potem został bezlitośnie zniwelowany. Więc chociaż ten wzrost faktycznie został wywołany przemową Trumpa, to z technicznego punktu widzenia nadal jesteśmy w fazie budowania dna bessy i bez dodatkowych sygnałów potwierdzających nie wyciągam pochopnie wniosku, że „dno już jest”. Moja pozycja długa, którą precyzyjnie kupiłem na 58 000 USD, nadal jest utrzymywana. Trzymam ją już bardzo długo, po drodze wiele osób nie wytrzymało i wyszło, oczywiście mam nadzieję, że będzie dalej rosnąć; moja strategia obronna w formie piramidy zleceń jest rozłożona aż na najniższe poziomy, szczegóły mojej strategii można poznać wewnętrznie, jestem też gotów na to, że cena przebije się w dół i ponownie spadnie, by dalej dokupywać na dole. Zamknięcie tygodniowego wykresu w tym tygodniu to wskaźnik, na który będę zwracał największą uwagę. Ethereum również rośnie synchronicznie i wykres wygląda na gotowy do wystrzału, ale uważam, że najbezpieczniejszą strategią jest nadal codzienne, niezmienne inwestowanie w obecnie niedoszacowanym zakresie, nie wykluczam, że może jeszcze ustanowić nowe minima razem z Bitcoinem Na dziś to tyle, jeśli uważasz to za przydatne, pamiętaj o polubieniu i obserwowaniu Forbes mówi, że Bitcoin może rozwiązać impas dolara amerykańskiego Forbes niedawno opublikował długi artykuł, rzucając poważne wyzwanie: Bitcoin może rozwiązać problem Triffina dolara i stać się globalnym neutralnym aktywem rezerwowym. Brzmi to jak sygnał do kupna, ale logika stojąca za tym jest warta analizy, w końcu to nie jakiś podejrzany portal, lecz poważne medium finansowe, które poważnie dyskutuje, a nie rzuca słów na wiatr. Problem Triffina mówi, że dolar pełni jednocześnie rolę globalnej waluty rozliczeniowej i krajowej waluty kredytowej, co jest trudne do pogodzenia i w długim terminie prowadzi do napięć: nadmierna emisja jest krytykowana przez cały świat, a zbyt duże ograniczenia prowadzą do załamania u samego emitenta. Forbes sugeruje, że Bitcoin, jako aktywo niezwiązane z żadnym państwowym kredytem i o stałej podaży zapisanej w kodzie, może pełnić rolę neutralnego środka, którego nikt nie kontroluje, stanowiąc łatkę dla międzynarodowego systemu rezerwowego i pozwalając krajom nie być skazanym na dolar. Patrząc na dane z łańcucha bloków, ta teza ma swoje odzwierciedlenie. W ostatnich latach banki centralne i instytucje zaczęły rozważać BTC jako opcję rezerwową, a udział adresów z długoterminowymi pozycjami rośnie, co wskazuje, że część kapitału traktuje go jako cyfrowe złoto, a nie tylko spekulacyjny instrument; udział posiadaczy trzymających ponad rok pozostaje wysoki, co oznacza, że ta grupa nie zamierza sprzedawać. Ale nie ekscytuj się zbytnio. To raczej długoterminowa narracja, a nie coś, co wydarzy się jutro. W krótkim terminie Bitcoin nadal podlega wpływom stóp procentowych i płynności, a takie pojęcia jak problem Triffina są dalekie od rynku. Aby naprawdę stał się aktywem rezerwowym, musi pokonać przeszkody regulacyjne, zmienności i przechowywania; instytucje kupują go na małą skalę, testując wodę, i nie ma mowy o zastąpieniu kogokolwiek. Ostatecznie to, czy Bitcoin stanie się aktywem rezerwowym, nie zależy od tego, jak ładnie napisano artykuł, lecz od tego, czy banki centralne zdecydują się go faktycznie wprowadzić do bilansów. Na razie to tylko małe testy, a do prawdziwych globalnych rezerw jest bardzo daleko, nie daj się zwieść wielkim narracjom. Na dłuższą metę można ufać temu kierunkowi, ale na krótką nie traktuj tego jako powodu do gwałtownego wzrostu. Z innej perspektywy, fakt, że Forbes odważył się poruszyć ten temat, pokazuje, że główny nurt finansowy poważnie zaczyna rozważać Bitcoin jako aktywo rezerwowe, co samo w sobie jest zmianą. Dziesięć lat temu nikt nie stawiał go na równi z systemem dolara, a teraz jest to temat do dyskusji, co zawdzięczamy prawdziwemu zaangażowaniu instytucji w tym cyklu. Czy się uda, to inna sprawa, ale narracja nabiera siły, co dla długoterminowych posiadaczy jest ważniejsze niż krótkoterminowe wahania cen, kierunek ma większe znaczenie niż poziom. Czy uważasz, że Bitcoin naprawdę może stać się globalną rezerwą, czy to tylko kolejny ładny tekst? Firma macierzysta stojąca za BONK ma środki na zaledwie 9 dni działania Jeśli nadal trzymasz BONK, warto to przeczytać. Odaily sprawdziło firmę macierzystą stojącą za BONK, która przy wartości rynkowej około 22 milionów dolarów ma na koncie gotówkę wystarczającą tylko na 9 dni działania. Tak, dziewięć dni, nie dziewięć miesięcy. Przy obecnym tempie wydatków pod koniec miesiąca może zabraknąć środków na podstawowe potrzeby, a nawet na wypłaty. To ogromna rozbieżność. Cena tokena utrzymuje się dzięki nastrojom społeczności, a kapitalizacja wynosi ponad 20 milionów, ale prawdziwi ludzie finansujący ten projekt mają w kieszeni pieniądze na nieco ponad tydzień. Meme coin to gra na uwagę; gdy narracja się wypali, a popyt zniknie, firma macierzysta nie będzie miała nawet na wypłaty. Na czym więc opiera się wartość tego tokena? Na miłości? A miłość nie nakarmi. Nie lekceważ takich sygnałów. Słabością meme coinów nigdy nie była technologia, lecz to, czy ktoś ciągle chce je kupować. Gotówka firmy macierzystej na 9 dni oznacza, że nie ma ona zasobów na rozwój, marketing czy ekosystem, może liczyć tylko na dobre warunki rynkowe. Gdy rynek jest dobry, wszystko działa, ale gdy się ochłodzi, pierwsze upadają takie projekty z cienką poduszką finansową, bo nikt nie dokłada pieniędzy, a cena sama spada. Oczywiście są też tacy, którzy liczą na przejęcie lub kolejną falę spekulacji, które przedłużą życie projektu. W świecie meme coinów takie rzeczy się zdarzały, jak w zeszłym roku z niektórymi tokenami z rodziny dogecoinów, które dzięki narracji miały chwilowy wzrost. Ale liczyć na przedłużenie życia projektu i wierzyć, że się ma rację, to dwie różne rzeczy. Krótkoterminowa spekulacja na emocjach jest w porządku, ale nie traktuj takich tokenów jako długoterminowych inwestycji i nie trzymaj ich na siłę. Nawet trzymając niewielką część portfela, ryzykujesz, bo całkowita utrata wartości może nastąpić w jeden dzień. Patrząc szerzej, BONK to nie wyjątek. Wiele meme coinów stoi na małych zespołach, które przy dobrej koniunkturze są chwalone jako skarby, ale gdy rynek się ochładza, nie są w stanie utrzymać nawet podstawowej działalności. Firma macierzysta z gotówką na 9 dni to w świecie meme coinów znacznie częstszy przypadek, niż się wydaje. To nie jest zła wiadomość dla jednego tokena, to ostrzeżenie dla wszystkich, którzy traktują meme coiny jako główne pozycje w portfelu. Inwestujesz w narrację, nie w firmę. Nie myl chwilowego trendu z fundamentem; gdy trend się skończy, zobaczysz, kto jest bez zabezpieczeń. Dlatego przy meme coinach nie wystarczy patrzeć na aktywność społeczności, trzeba sprawdzić, ile gotówki ma firma za nimi stojąca. Aktywność to czyjaś, a gotówka to twoja. Projekt bez pieniędzy na koncie, nawet jeśli jest popularny, jest jak domek z kart. Gdy rynek jest dobry, każdy wydaje się geniuszem, ale gdy odpływa fala, widać, kto jest bez zabezpieczeń – to powiedzenie najlepiej sprawdza się w świecie meme coinów. Ile miesięcy gotówki ma firma stojąca za meme, które trzymasz?Detaliści szaleńczo kupują opcje put, ale bazowe aktywa nadal są na wzrostach Ostatnio inwestorzy detaliczni na amerykańskim rynku akcji zrobili coś dość nietypowego. Dane Vanda Research pokazują, że w tym roku na 12 najpopularniejszych akcjach ilość zakupionych opcji put jest prawie dwukrotnie większa niż w pierwszym kwartale, a udział tych defensywnych zakładów w netto zakupach gotówkowych wzrósł z 26% do 110%. Mówiąc prosto, detaliści z jednej strony mówią, że są niedźwiedziami, a z drugiej wciąż inwestują, kupując więcej opcji put niż samych akcji, co na papierze wygląda na panikę. Nie dajcie się zwieść pozorom. Duża liczba zakupionych opcji put nie oznacza prawdziwego pesymizmu, często służą one jako ubezpieczenie lub czysta spekulacja na zmienność. Raport wskazuje, że bazowe aktywa nadal mają wzrostowy układ, a detaliści po prostu zabezpieczają swoje długie pozycje, jednocześnie korzystając z lewarowanych ETF-ów i rynków predykcyjnych, by osiągnąć wyższe zyski. Gdyby mieli zamknąć pozycje, to by tego nie zrobili – typowa sytuacja, gdy słowa nie idą w parze z działaniami. To jest podobne do nastrojów w świecie kryptowalut. Bitcoin ostatnio odbił z 65 000 do 70 000, co przestraszyło ludzi i skłoniło do zakupu zabezpieczeń, ale gdyby trzeba było wyjść, niewielu by się na to zdecydowało. Rynek boi się nie tyle spadków, co tego, że wszyscy będą się bali, ale nie wycofają, a gdy nastąpi odwrócenie, wywoła to panikę. Przy dobrej płynności nie ma problemu, ale gdy jest krucho, nawet drobny impuls może wywołać krach, ciągnąc cały rynek w dół. Trzeba też patrzeć na tło makroekonomiczne. Departament Skarbu USA zwiększył skalę wykupu długoterminowych obligacji, a rentowność 30-letnich obligacji spadła o 9 punktów bazowych do 5,19%. Gdy płynność się poprawia, aktywa ryzykowne mogą chwilowo odetchnąć. Zakupy opcji put przez detalistów bardziej przypominają zakup biletu na możliwą korektę, a nie ucieczkę. W przypadku prawdziwego krachu mogą oni wręcz być pierwszymi, którzy rzucą się na okazje, stając się siłą kupującą na dołku. Taka postawa „boję się, ale kupuję” wskazuje, że rynek jeszcze nie osiągnął dna rozpaczy – prawdziwe dno to moment, gdy nawet ubezpieczenia przestają być kupowane. Obecnie ludzie wciąż chcą płacić za ochronę, co oznacza, że kapitał jest wciąż obecny i nie ma całkowitej rezygnacji. Patrząc na dłuższą metę, takie zachowanie detalistów pojawia się często w fazie konsolidacji rynku przed dołkiem. Gdy już dołek nadejdzie, wszyscy mówią o spadkach, ale nie wycofują się, a gdy rynek się odwraca, to właśnie oni stają się tymi, którzy napędzają wzrosty. Dane Vanda pokazują też, że zakupy opcji put koncentrują się na tych 12 popularnych akcjach, co oznacza, że strach jest bardzo konkretny, a nie ogólny. Lokalny niepokój przy braku ogólnego załamania to w rzeczywistości stosunkowo zdrowy stan rynku, bardziej stabilny niż powszechna panika. A wy? Czy też potajemnie zabezpieczacie swoje pozycje, czy może twardo trzymacie się do końca? Co oznacza wpisanie Web3 do pięcioletniego planu Szanghaju Działania na pierwszej linii krajowej czasem są bardziej warte uwagi niż zagraniczne wiadomości o regulacjach. W najnowszym planie cyfrowego Szanghaju na lata 15. pięciolecia jasno zapisano, że będzie prowadzonych badania nad mechanizmem innowacyjnego poligonu Web3.0, a także wskazano na innowacje aplikacyjne trzeciej generacji internetu, łącząc sztuczną inteligencję, metaverse, inteligencję ucieleśnioną i Web3 w jednym zdaniu, co pokazuje ich duże znaczenie. To jest interesujące. Z jednej strony oficjalnie nie zezwala się na handel tokenami, z drugiej zaś największe miasto pierwszej linii traktuje Web3 jako infrastrukturę wpisaną w pięcioletni plan. Sprzeczność jest oczywista: regulacje skupiają się na technologii bazowej i kontroli przemysłu, a nie na zachęcaniu drobnych inwestorów do spekulacji. To przypomina wczesne wsparcie dla internetu i AI — najpierw ogranicza się ryzyko finansowe, potem trzyma technologię w swoich rękach, a gdy nadejdzie odpowiedni moment, otwiera się rynek, wszystko jest bardzo dobrze wyważone. Dla nas sygnał jest ważniejszy niż dosłowne słowa. To, że miasto o takiej skali jak Szanghaj angażuje się w badania poligonu Web3, oznacza otwarcie furtki dla zgodnych z przepisami aplikacji łańcuchowych i blockchainów na poziomie przedsiębiorstw. Projekty zajmujące się rozliczeniami, potwierdzaniem danych czy infrastrukturą stabilnych monet będą miały większe pole do działania niż obecnie, a talenty i kapitał łatwiej skierują się na tę ścieżkę, bo zmiana polityki zawsze pociąga za sobą przepływ pieniędzy. W gruncie rzeczy wpisanie Web3 do planu nie oznacza, że cena tokenów musi wzrosnąć, ale wpływa na grunt przemysłowy na najbliższe trzy do pięciu lat. Ci, którzy chcą inwestować, powinni obserwować, które aplikacje zostaną najpierw dopuszczone, a nie skupiać się na dzisiejszych wahaniach rynku. Ale nie należy się mylić. W planie nie ma ani słowa o spekulacji tokenami, ani o otwarciu rynku dla drobnych inwestorów, więc wszelkie próby wykorzystania tego do pompowania cen należy od razu odrzucić. Krótkoterminowi spekulanci nie powinni traktować tego jako pozytywny sygnał do agresywnych działań, natomiast osoby długoterminowo pracujące nad technologią mogą zwrócić uwagę, czy Szanghaj wprowadzi szczegółowe zasady poligonu, na przykład które scenariusze zostaną najpierw dopuszczone i które instytucje będą mogły jako pierwsze wejść na rynek — to będzie prawdziwa szansa. Patrząc w przyszłość, wpisanie Web3 do oficjalnego planu Szanghaju to nie tylko slogan. To sygnał dla lokalnych deweloperów i firm, że ta dziedzina jest postrzegana jako długoterminowy zasób w polityce, a nie chwilowa moda. Prawdziwym wyzwaniem pozostają szczegółowe regulacje i zakres pilotażu — kto pierwszy zdobędzie przepustkę, ten zajmie ekosystemowe miejsce z wyprzedzeniem. Wszystkie regiony walczą o tę pozycję, Szanghaj zaczął ruch, więc inne miasta prawdopodobnie pójdą w jego ślady, nikt nie chce stracić tego kawałka tortu. Jak myślisz, czy to naprawdę rozluźnienie dla Web3, czy raczej zmiana podejścia, by jeszcze bardziej kontrolować rynek?Dane 13F pokazują, że instytucje zwiększają pozycje w ETH mimo trendu spadkowego, wyprzedzając BTC Raport o pozycjach instytucji za drugi kwartał został opublikowany i po jego przejrzeniu widać coś dość nieintuicyjnego. Większość instytucji nie tylko nie redukowała pozycji podczas spadków, ale wręcz przeciwnie – zwiększała zaangażowanie w aktywa kryptowalutowe, a największy wzrost dotyczył nie BTC, lecz ETH. W raporcie wskazano, że ekspozycja na ETH zdecydowanie przewyższała BTC, zarówno pod względem udziału w portfelu, jak i kwartalnego wzrostu, co zupełnie różni się od zeszłorocznego bezmyślnego gromadzenia BTC, co świadczy o cichej zmianie preferencji instytucji. Mówiąc wprost, mądre pieniądze dokonują rotacji portfela. W zeszłym roku BTC był uważany za jedyną odpowiedź, teraz zaczyna się przesuwanie pozycji w kierunku ETH, zakładając, że po uporządkowaniu opłat, stakingu i kanałów ETF w ekosystemie Ethereum, elastyczność będzie większa niż w przypadku BTC. W drugim kwartale przepływy funduszy ETF i działania instytucji były w pewnym stopniu rozłączone – instytucje kupowały według własnego rytmu, niekoniecznie podążając za detalistami, co oznacza, że działają według własnych modeli, a nie za modą. Co to oznacza dla rynku? Jeśli ETH utrzyma przewagę nad BTC w tej fali odbicia, to zapowiedź sezonu altcoinów nie jest bezpodstawna – wielu inwestorów czeka właśnie na ten moment, by wejść w altcoiny. Jednak nie należy się zbytnio ekscytować – zwiększanie pozycji przez instytucje to proces kwartalny, a nie natychmiastowy wzrost cen. Krótkoterminowo warto obserwować stosunek ETH/BTC, który jest bardziej wiarygodnym wskaźnikiem niż pojedyncza kryptowaluta; zmiany tego wskaźnika często wyprzedzają ruchy cenowe i dają przewagę czasową. Logika długoterminowa jest jeszcze bardziej klarowna. Instytucjonalizacja rynku kryptowalut wyraźnie się pogłębia w ciągu ostatnich dwóch lat – w raportach 13F coraz więcej tradycyjnych zarządzających aktywami uwzględnia cyfrowe aktywa w swoich portfelach, nawet fundusze emerytalne i fundacje charytatywne zaczynają eksperymentować z niewielkim udziałem. Rynek krótkoterminowy nadal oscyluje w ramach niedźwiedziego trendu, ale działania instytucji na poziomie dna rynku niosą więcej informacji niż panika detalistów – instytucje głosują prawdziwymi pieniędzmi, a nie tylko deklaracjami. Patrząc wstecz na tę falę, instytucje przeszły od zeszłorocznego skupiania się wyłącznie na BTC do cichego przesuwania pozycji w ETH, co jest zakładem na poprawę płynności po zatwierdzeniu spotowego ETF na Ethereum. Dane nie kłamią – tam, gdzie płynie prawdziwy kapitał, tam historia długoterminowa ma sens. My, mali inwestorzy, powinniśmy uczyć się nie ślepo podążać za sygnałami, lecz obserwować, gdzie idą duże pieniądze i na tej podstawie decydować, po której stronie stanąć, zamiast być prowadzonymi przez pojedyncze wskaźniki. Rotacje instytucji są powolne, ale ich kierunek jest cenniejszy niż emocje detalistów. W tej sytuacji, czy bardziej ufasz kierunkowi rotacji instytucji, czy uważasz, że one też tylko przejmują pozycje?$ETH $2,271, 24h +18.72%. Kapitalizacja rynkowa $323B, wzrost w ciągu 24h ponad dwukrotnie większy niż BTC. Tym razem to nie tylko szaleństwo BTC, to uzupełniający wzrost ETH + rotacja kapitału. Logika: BTC przebija $69K → kapitał szuka najbardziej elastycznego aktywa → ETH → napływ kapitału. W ciągu 24h likwidacje krótkich pozycji ETH wyniosły 1,13 mld, ustępując tylko BTC z 1,42 mld. Dodatkowo Neuberger z zarządzaniem aktywami 613 mld wyemitował fundusz HINC na tokenizację wysokodochodowych obligacji, co wzmacnia narrację RWA, podnosząc zapotrzebowanie na warstwę rozliczeniową ETH. Brat, który w zeszłym roku miał pełną pozycję ETH przy 3,800, przesłał zrzut ekranu: "W końcu wróciło." To dobry stan ducha, ale ETH naprawdę wróci do 3,800 jeszcze nie teraz. Krótkoterminowo silne, średnioterminowo zależne od nastrojów BTC. Stabilizacja powyżej 2,200 to sygnał do kupna, stop loss na 2,100. Krótkoterminowo 2,400, silny opór na 2,500. RSI 73+, ostrożność przy dokupowaniu na wzrostach. Uzupełniający wzrost ETH i przewodzący wzrost ETH to dwa różne scenariusze #ETH强势拉升,空头清算超11亿美元 Kryptowaluty rosną, długie obligacje spadają — co dokładnie wydarzyło się zeszłej nocy? Wczoraj wyglądała chaotyczna. Protokół FOMC był jastrzębi: Departament Skarbu USA nagle rozszerzył długoterminowe wykupy obligacji skarbowych, a Jianguo wezwał grupę przedstawicieli branży kryptowalutowej z Coinbase, Robinhood, Kraken i innych do Białego Domu. Połączenie tych trzech rzeczy jasno pokazuje logikę: Fed mówi rynkowi, że stóp procentowych nie można obniżać lekkomyślnie; Ministerstwo Finansów jednak informuje rynek, że rentowności obligacji długoterminowych nie mogą rosnąć w nieskończoność. To była prawdziwa sprzeczność zeszłej nocy. Po pierwsze, protokół z lipcowego posiedzenia FOMC pokazał, że kilku "kilku" urzędników popierało bezpośrednią podwyżkę stóp o 25 punktów bazowych, podczas gdy "wielu" uważało, że jeśli inflacja nie będzie dalej spadać, konieczne będzie dalsze zaostrzenie stóp w przyszłości. Ostateczne głosowanie wyniosło 9:3, utrzymując stopę na poziomie 3,50%–3,75%, a trzech członków komisji wyraźnie wzywało do podwyżki stóp. Patrząc tylko na protokoły, nie ma wątpliwości, że jest jastrzębia stronniczość. Ale ma naturalny problem, którym była Rezerwa Federalna trzy tygodnie temu. Po spotkaniu dane dotyczące zatrudnienia i inflacji już zmieniły część oczekiwań handlowych. Więc ta notatka bardziej przypomina mówienie, że jastrzębie siły wewnątrz Fed stają się silniejsze, niż że we wrześniu na pewno nastąpi podwyżka. Prawdziwym przełomem rynku była rentowność 30-letnich obligacji skarbowych, która dzień wcześniej wzrosła do 5,34%, co jest najwyższym poziomem od 2007 roku. Następnie Ministerstwo Finansów ogłosiło, że od 9 września pojedyncza skala odkupu obligacji rządowych na okres 10–20 oraz długoterminowy okres 20–30 lat zostanie zwiększona z pierwotnych 2 miliardów juanówBitcoin przebija 70 000, shorty zniknęły w ciągu godziny za 1 miliard Konto w tym tygodniu wreszcie trochę się odbiło. Wczoraj wieczorem Bitcoin przebił 70 000, osiągając maksymalnie około 70 300, wzrost w ciągu 24 godzin wyniósł prawie 8%, co jest pierwszym takim przypadkiem od początku czerwca. Co gorsza dla shortów, w ciągu około godziny zostało zlikwidowanych shortów BTC za ponad 1 miliard dolarów, a łącznie na całej sieci około 1,3 miliarda dolarów likwidacji, co jest największą falą likwidacji shortów od 2021 roku. Same shorty BTC spaliły 660 milionów, shorty ETH zlikwidowały 366 milionów, a ci, którzy zwykle nawołują do shortowania, tym razem zostali dosłownie przyparci do muru. Obserwowałem rynek przez dłuższy czas i ta fala wzrostów nie była powolna, lecz wymuszona. W ostatnich miesiącach shortujący mieli zbyt pełne pozycje, więc gdy cena zaczęła rosnąć, byli zmuszeni do odkupywania, co napędzało dalszy wzrost i zmuszało kolejnych do uzupełniania pozycji – typowa spirala short squeeze. ETH było jeszcze bardziej spektakularne, z jednodniowym wzrostem około 19%, największym od marca, a także Coinbase wzrósł o 9%, Strategy o prawie 12%, Circle o prawie 10%, cały sektor kryptowalut wyglądał jakby został zapalony. Wpływ na rynek jest bezpośredni. Ci, którzy trzymali longi, zarobili na tym wzroście, ale nie dajcie się zwieść jednemu ruchowi – powyżej 70 000 jest gęsty obszar handlu, z wieloma pozycjami zamrożonymi i realizującymi zyski, historycznie każdy taki poziom powodował korekty. Krótkoterminowi gracze powinni ustawić stop loss na poziomie, który pozwoli im spać spokojnie, nie zwiększajcie pozycji pod wpływem emocji. W średnim terminie, jeśli ten short squeeze utrzyma wolumen i korekta nie przebije połowy poprzedniego szczytu, trend będzie naprawdę stabilny, w przeciwnym razie będzie to tylko przygotowanie do kolejnej silnej korekty – im gwałtowniejszy wzrost, tym mocniejszy spadek. Katalizatory nie pochodzą tylko z rynku kryptowalut. W środę Trump spotkał się w Białym Domu z kierownictwem Coinbase, Kraken i Blockchain.com, co wywołało spekulacje o bardziej przyjaznym podejściu regulatorów. SEC w tym tygodniu zaproponowała nowe zasady dotyczące emisji tokenów, chcąc otworzyć kanały zwolnień dla niektórych emisji. Dodatkowo Departament Skarbu USA zwiększył skup obligacji skarbowych z 20 do 40 miliardów dolarów na okres 10-30 lat, co poprawiło oczekiwania płynnościowe, a rentowność 30-letnich obligacji spadła o 9 punktów bazowych, więc więcej kapitału naturalnie płynie do aktywów ryzykownych. Struktura pozostaje krótko na spadki, długo na wzrosty. Jeden gwałtowny wzrost nie uratuje rynku niedźwiedzia, ale tak skoncentrowane likwidacje shortów pokazują, że zatłoczony kierunek był błędny i przyniósł straty. Dni, gdy można było ślepo shortować, na razie się skończyły. W tej sytuacji zastanów się, czy Bitcoin utrzyma się powyżej 70 000, czy najpierw warto zrealizować zyski po wzroście.HYPE w jeden dzień wzrósł o 20%, a Trump sam dał mu zielone światło Kilka godzin temu natywny token Hyperliquid, HYPE, wzrósł w ciągu 24 godzin o ponad 22%, osiągając cenę 71,94 USD. Bezpośrednią przyczyną tego dużego wzrostu była wypowiedź Trumpa: przewodniczący SEC USA wspiera wejście Hyperliquid na rynek amerykański w sposób zgodny z przepisami. Ta sytuacja jest tak kontrastowa, że aż absurdalna. Hyperliquid od samego początku jest zdecentralizowaną platformą pochodnych na łańcuchu, bez KYC, bez licencji amerykańskiej; zespół celowo trzymał się poza zasięgiem amerykańskiej regulacji. To właśnie dzięki takiemu offshore'owemu, nieregulowanemu wzrostowi udało mu się w kilka lat zdobyć pozycję lidera wśród wieczystych kontraktów na łańcuchu. A teraz pojawia się najbardziej nieintuicyjny zwrot: to nie oni błagają regulatorów, lecz prezydent USA mówi, że nasz przewodniczący SEC pomaga wam wejść. Trump powiedział to podczas spotkania branży kryptowalut w Białym Domu. Wśród obecnych byli szefowie Coinbase, Ripple, Robinhood, Kraken, Chainlink, Gemini, a także przewodniczący SEC Paul Atkins i przewodniczący CFTC Michael Selig. Trump dodatkowo wezwał Kongres do przyjęcia tzw. uczciwej wersji Clarity Act, aby zapewnić jasne ramy regulacyjne dla rynku kryptowalut. Osoby znające historię wiedzą, że zanim Atkins został przewodniczącym SEC, instytucja ta miała postawę „badać, gdzie się da” wobec platform handlu na łańcuchu. Teraz ta sama osoba jest przedstawiana jako ktoś, kto aktywnie toruje drogę – to zwrot bardziej gwałtowny niż rynek. Jeśli Hyperliquid faktycznie otrzyma pozwolenie na wejście do USA, może stać się pierwszym przykładem legalizacji zdecentralizowanych pochodnych, otwierając drzwi dla wszystkich giełd na łańcuchu. Na łańcuchu też nie próżnują. W okolicach przemówienia Trumpa portfel powiązany z Amber Group wypłacił z Hyperliquid 200 000 HYPE o wartości około 13,83 mln USD. Czy to realizacja zysków po dobrych wiadomościach, czy wcześniejsza zmiana pozycji dużego gracza – trudno powiedzieć. Jednak fakt, że tak duża transakcja pojawiła się właśnie w tym momencie, pokazuje, że inteligentni inwestorzy nie śpią. Jeszcze bardziej teatralne jest to, że tego samego dnia Trump powiedział, iż rząd USA rozważał gromadzenie dużych rezerw bitcoina i innych kryptowalut. Z jednej strony wprowadza bitcoin do narodowych aktywów strategicznych, z drugiej zaprasza offshore'owe giełdy do domu – ten zestaw działań to nie tylko kurtuazja. Naprawdę warto obserwować, jak będzie wyglądać ten tzw. ramowy system regulacyjny. Jeśli Hyperliquid, aby wejść do USA, będzie musiał wprowadzić KYC, usunąć część par handlowych i poddać się codziennym kontrolom SEC, czy nadal będzie tym samym Hyperliquid, które znamy? To pytanie może być ważniejsze niż to, do jakiej ceny wzrośnie HYPE. Trump mówi o oszczędzaniu, a tymczasem chce masowo gromadzić kryptowaluty dla USA Tuż po piątej nad ranem Trump rzucił jedno zdanie, które obudziło cały świat kryptowalut z letargu. Prezydent powiedział, że rząd USA rozważa plan zgromadzenia "na dużą skalę" rezerw bitcoina i innych aktywów kryptograficznych. Uwaga, to "na dużą skalę", a nie symboliczne kupno na pokaz. Najbardziej intrygujący jest kontrast. Niecałe dziesięć minut przed tą wiadomością pojawił się inny komunikat, że dług federalny USA właśnie przekroczył 40 bilionów dolarów. W ciągu ostatniego roku dług wzrósł o całe 3 biliony dolarów, a pomijając okres pandemii, to najszybszy wzrost w historii. Biuro Budżetowe Kongresu USA przewiduje nawet, że udział długu federalnego w PKB przekroczy około 2030 roku historyczny szczyt 106% z okresu po II wojnie światowej. Z jednej strony alarm zadłużenia na maksa, z drugiej plan na zadłużanie się, by kupować kryptowaluty – ta logika brzmi jak z filmu fantasy. Trump sam wcześniej obiecywał kontrolę wydatków rządowych, a tu zamiast oszczędzać, planuje kupować bitcoiny na rzecz kraju. Skąd weźmie pieniądze, kiedy kupi i jak dokładnie to zrobi – tego nie wyjaśnił. W rzeczywistości USA już wcześniej dawały sygnały o planach kryptorezerw. W pierwszej połowie tego roku Biały Dom promował politykę budowy strategicznych rezerw bitcoina, co wywołało spore poruszenie na rynku, ale to bardziej wyglądało na gest niż realne inwestycje. Teraz, gdy pojawiło się określenie "masowe gromadzenie", sytuacja nabiera innego wymiaru – wygląda na to, że aktywa kryptograficzne mają stać się stałym elementem bilansu państwa. Rynek od dawna spekuluje na ten temat. USA mają w rękach dużą ilość bitcoinów skonfiskowanych w trakcie różnych działań egzekucyjnych, które wcześniej były zamrożone przez sądy lub czekały na aukcję. Jeśli "strategiczne rezerwy" staną się oficjalnym programem, to suma tych zasobów plus nowe zakupy może być większa, niż ktokolwiek się spodziewa. To właśnie dlatego za każdym razem, gdy Biały Dom wypuszcza sygnały o rezerwach, cena bitcoina najpierw drga. Ledwie padły słowa, a bitcoin przebił 69 900 USD, a Ethereum wzrosło o ponad 20%. Rynek wyraźnie potraktował to jako zapowiedź zakupów. Ale jeśli się zastanowić, Trump mówił o "dyskutowaniu", a nie o "podjęciu decyzji" czy "kupnie jutro". Między dyskusją a realizacją jest nie tylko kwestia pieniędzy, ale też Kongresu, którego członkowie nie rozumieją wykresów K-line. Co więcej, Trump ma się spotkać z szefami Coinbase, Payward i Blockchain.com. Z jednej strony państwo chce wejść na rynek, z drugiej branżowi giganci w Białym Domu – to wygląda jak przygotowanie do czegoś dużego. Ale musimy zachować spokój. Ten prezydent wielokrotnie zmieniał zdanie w kwestii kryptowalut, a jego zapowiedzi często kończyły się rozczarowaniem. Mówi "na dużą skalę", rynek rośnie na zapowiedzi, ale co jeśli to tylko test nastrojów? Prawdziwe pytanie brzmi, czy Biały Dom przedstawi konkretny plan, skąd weźmie pieniądze i czy Kongres to zaakceptuje. Jeśli zostanie tylko przy "dyskutowaniu", dzisiejszy wzrost może być po prostu prezentem niedźwiedzi dla byków. Jak myślicie, czy tym razem jest poważny, czy znów puszcza pięknego latawca?Psy uliczne, które wysłałeś, nie wzbogaciły się, a sprzedawcy łopat już zarabiają miliony miesięcznie Od początku tego roku rynek kryptowalut jest ogólnie spokojny, wiele altcoinów spada, a zwykle tętniące życiem grupy drugorzędne i airdropy są znacznie cichsze. Jednak w tym okresie zastoju jest grupa osób, która radzi sobie bardzo dobrze — oni sami nie handlują kryptowalutami, tylko sprzedają łopaty. Patrząc na cyfry, jest to dość bolesne. Pump.fun w ciągu ostatnich trzydziestu dni zarobił 34,68 miliona dolarów, a wolumen transakcji na platformie osiągnął 1,7 miliarda dolarów, co samo w sobie przewyższa zdolności zarobkowe Hyperliquid. GMGN zarobił prawie 20 milionów, Axiom ponad 14 milionów, a nawet platforma społecznościowa fomo przyniosła 8,79 miliona. Im gorsza sytuacja na rynku, tym bardziej stabilne są te platformy. Logika zarabiania tych platform jest bardzo prosta. Na Pump.fun tworzenie tokenów jest darmowe, ale podczas fazy bonding curve każda transakcja obciążona jest opłatą 1,25%, z czego prawie 1% trafia bezpośrednio do protokołu, a za migrację tokenów pobierana jest dodatkowa opłata 0,015 SOL. GMGN jest jeszcze bardziej bezpośredni — platforma pobiera 1% od każdej transakcji użytkownika, a kopiowanie transakcji jest obciążone tą samą stawką. fomo ustaliło minimalną opłatę 0,95 USD za transakcję, co jest istotnym źródłem przychodu, ponieważ gracze meme preferują małe, częste transakcje. Axiom działa podobnie, a jego przychody pochodzą prawie wyłącznie z Solany, z efektywną stopą opłat netto między 0,75% a 0,95%, generując przepływy pieniężne dzięki dużemu wolumenowi. Najciekawszy jest kontrast. Kiedyś meme, które w kilka godzin osiągało kapitalizację 50 milionów, były legendą szybkiego wzbogacenia się, ale teraz są coraz rzadsze, a nawet wielu twórców tokenów narzeka, że nie zarabiają. Jednak platformy nie są tym wcale dotknięte — dopóki nowe tokeny są uruchamiane i ktoś nimi handluje, one ciągle pobierają prowizje. Kiedy na BNB Chain popularne były meme akcji MarsCoin, Flap w ciągu trzydziestu dni zarobił 5,58 miliona, z czego 90% pochodziło z tego łańcucha. Pons 15 lipca wyemitował 15 tysięcy tokenów, a opłaty w ciągu trzydziestu dni wyniosły ponad 18 milionów; platforma przeznacza 80% przychodów protokołu na skup i spalanie własnego tokena. GMGN ma największe przychody z Robinhood Chain — ponad 11 milionów miesięcznie, a meme na rynku akcji amerykańskich wyraźnie zasila narzędzia handlowe. Nawet konkurencja walczy o pracowników. Niedawno społeczność zagraniczna rozniosła wieść, że Pump.fun wydał pieniądze na przejęcie pracownika fomo, oferując 20 tysięcy dolarów za podpisanie umowy i 30 tysięcy dolarów miesięcznej pensji. Gdy platforma emitująca tokeny sama próbuje przechwycić pracowników narzędzi handlowych, oznacza to, że biznes sprzedawania łopat stał się bardzo konkurencyjny. Mówiąc wprost, najstabilniejszym biznesem podczas gorączki złota zawsze jest sprzedaż łopat i wody mineralnej. My, zwykli ludzie, wchodzimy, licząc na jedną na dziesięć tysięcy szans na szybkie wzbogacenie się, a platformy liczą na to, że na pewno przyjdziesz zagrać. Następnym razem, gdy znów będziesz chciał zainwestować w nowy projekt, zadaj sobie pytanie: do czyjej kieszeni trafi ta opłata transakcyjna. Stabilna moneta z długą historią cicho zmieniła nazwę, a za tym kryje się duży ruch Stabilna moneta Berachain o nazwie HONEY kilka dni temu bez rozgłosu zmieniła nazwę na Bera USD, a jej symbol również zmieniono na BUSD. Wiele osób myśli, że to tylko zmiana nazwy i próba zwrócenia na siebie uwagi, ale w rzeczywistości jest to istotna zmiana, która oznacza przesunięcie strategii w kierunku instytucji. Oficjalnie powiedziano, że zmiana ma na celu, aby użytkownicy instytucjonalni od razu rozpoznawali, że jest to stabilna moneta powiązana z dolarem amerykańskim. Technicznie jednak wprowadzono pułapkę: ponieważ nazwa tokena jest częścią podpisu EIP-712, wszystkie dotychczasowe autoryzacje off-chain podpisane pod nazwą HONEY automatycznie tracą ważność i trzeba je podpisać ponownie. Innymi słowy, wszyscy integratorzy muszą dokonać zmian — portfele, protokoły, frontend — nikt nie może tego pominąć, bo inaczej integracja przestanie działać. To jest ciekawe. Na pierwszy rzut oka to rebranding, ale w rzeczywistości jest to wymuszony audyt całego ekosystemu. Dla zwykłych użytkowników może to oznaczać, że wcześniej udzielone zgody na interakcje nagle przestaną działać i trzeba je ponownie zatwierdzić, co jest uciążliwe i wielu może pomyśleć, że portfel się zepsuł. Jednak dla zespołu projektu to dobra okazja, by wyczyścić nieaktywne zgody i jednocześnie przeprowadzić kontrolę ryzyka, usuwając stare, nieużywane autoryzacje. Stabilne monety są naczyniami DeFi, a łańcuch Berachain zbudował się na mechanizmie dowodu płynności, gdzie HONEY był paliwem ekosystemu. Ta zmiana może chwilowo wpłynąć na TVL i doświadczenie użytkowników, ale długoterminowo, jeśli BUSD uda się naprawdę rozwinąć narrację instytucjonalną, jego przewaga konkurencyjna będzie silniejsza niż obecnie. Jednak trzeba ostudzić entuzjazm — rynek stabilnych monet to już czerwony ocean, USDT i USDC mają ponad 80% udziału, a za nimi są PYUSD, EURC i wiele natywnych stabilnych monet na łańcuchu. Berachain nie będzie łatwo zdobyć instytucjonalne fundusze tylko przez zmianę nazwy, bo kapitalizacja i wolumen HONEY są zbyt małe w porównaniu do głównych stabilnych monet. Różnica jest ogromna, więc wyprzedzenie konkurencji na zakręcie nie jest proste. Zmiana nazwy to co najwyżej bilet wstępu, a prawdziwe przekonanie instytucji do przeniesienia kapitału zależy od tego, czy mechanizm dowodu płynności będzie generował stałe zyski. W przeciwnym razie zmiana nazwy to tylko nowa etykieta na tym samym produkcie. Krótkoterminowo nie ma powodu do paniki i sprzedawania z powodu zmiany nazwy — to tylko niepotrzebne straszenie siebie samego; długoterminowo kluczowe jest, czy uda się przyciągnąć instytucjonalne fundusze, co zdecyduje o losie tej monety. Jak myślisz, czy ta zmiana nazwy to pozytywna aktualizacja, czy niepotrzebne zamieszanie dla użytkowników?"我认为这波大饼突破72000美元主要是“逼空”带来的情绪宣泄,和特朗普宣布,政府可能持仓等,短期很难直接站稳,大概率会回踩确认支撑。 你看数据,24小时爆仓近30亿美元,这说明上涨动力很大一部分来自空头止损,而不是多头主动买入。 这种由“被动买入”推高的价格,往往根基不稳。我自己在68000美元时建了底仓,今天冲高到71800美元时,我果断减仓了30%。 因为经验告诉我,急涨之后必有获利盘抛压。如果接下来现货ETF没有持续的大额净流入,光靠杠杆资金很难守住72000这个关口。 现在的策略应该是:别急着追高,等它回踩69000-70000区间企稳了再看。 对于我们散户来说,这时候最忌讳的就是看着涨了才拍大腿冲进去,那样很容易成为高位接盘侠。#BTC突破72000美元,本轮上涨能否延续? Indeks dolara nagle zanurkował, a aktywa ryzykowne zbiorowo odbiły się Indeks dolara 19-tego nagle zanotował dużą czarną świecę, spadek był cichy, ale realny. Wiele osób tego nie zauważyło, a to jest dwie strony tej samej monety co wieczorny gwałtowny wzrost na kryptowalutach. Osłabienie dolara oznacza, że aktywa wyceniane w dolarach stały się relatywnie tańsze, więc globalne pieniądze naturalnie kierują się do aktywów ryzykownych. Tej nocy BTC szybko wzrósł do 69500, ETH dotarł do 2100, a jednym z motorów tego ruchu było właśnie osłabienie dolara. Bezpośrednim zapalnikiem było podwojenie przez Departament Skarbu USA skali operacji odkupu płynności na długoterminowe obligacje, limit pojedynczej transakcji wzrósł z 2 mld USD do co najmniej 4 mld USD, co oznaczało kolejną falę płynności na rynku. Gdy jest więcej pieniędzy, pierwszą reakcją są zwykle akcje i kryptowaluty o wysokim beta, dlatego wieczorem akcje i kryptowalutowe spółki w USA również mocno wzrosły. Patrząc na dłuższą perspektywę, słaby dolar i hossa na kryptowalutach to od dawna nierozłączni partnerzy. W rundzie 2020-2021 indeks dolara spadł z ponad 100 do poniżej 90, a BTC wzrósł z 10 tysięcy do 69 tysięcy. Scenariusz tej nocy jest niemal powtórzeniem, choć w mniejszej skali. Rynek obecnie zakłada, że Fed zostanie zmuszony do łagodzenia polityki, a gdy oczekiwania na obniżki stóp się potwierdzą, dolar będzie jeszcze słabszy, co dla kryptowalut oznacza ciągły sprzyjający wiatr. Z drugiej strony, jeśli dane o inflacji odbiją, a dolar znów się umocni, to ta fala wzrostów napompowana płynnością będzie pierwszą, która zostanie przebita. Co ciekawe, słabość dolara sprzyja nie tylko kryptowalutom, ale i złotu, które tej nocy na rynku spotowym przebiło 4510 USD, rosnąc o ponad 4 punkty procentowe w ciągu dnia. To pokazuje, że rynek handluje nie pojedynczą kryptowalutą, lecz całą logiką słabego dolara i szerokiej płynności. Dla nas, którzy analizujemy rynek, indeks dolara to tło, którego nie można ignorować — gdy spada, aktywa takie jak BTC, niebędące aktywami suwerennymi, łatwiej rosną, to stara zasada. Ale nie ciesz się za wcześnie. Ten spadek dolara jest w dużej mierze spowodowany presją rentowności obligacji skarbowych, podczas gdy Fed wciąż wydaje się jastrzębi, kilku członków jawnie lub niejawnie chce podnosić stopy, a Trump na zewnątrz nawołuje do obniżek, ale wewnętrzne podziały są silne. Płynność jest, ale usta zaostrzenia nie rozluźniły się. Krótkoterminowo słaby dolar i luźna płynność faktycznie dały kryptowalutom życie; długoterminowo, jeśli dolar się odwróci i umocni, fundamenty tego odbicia będą niestabilne, więc teraz nie jest czas na bezmyślne bycze nastawienie, nie trzymaj pozycji na pełnym zaangażowaniu. Ten spadek dolara — czy uważasz, że to początek trendu, czy tylko chwila oddechu? Firma rezerwowa posiada 840 000 BTC, co stanowi 4% całkowitej podaży W najnowszym biuletynie inwestorskim Strategy podano liczbę: na dzień 9 sierpnia firma ma na koncie 840447 BTC, co stanowi około 4% całkowitej podaży. Co to oznacza? Na rynku w obiegu jest nieco ponad 20 milionów monet, a ta firma trzyma ponad cztery procent, co jest więcej niż większość rezerw suwerennych państw. Firma dawno przestała zadowalać się samym gromadzeniem monet. W biuletynie jasno napisano, że kluczową strategią jest wykorzystanie rynku kapitałowego do stworzenia platformy zwanej cyfrowym kredytem, której celem jest zwiększanie ilości BTC przypadających na jedną akcję. Mówiąc wprost, chcą stać się perpetuum mobile: emitować akcje, obligacje, wymieniać monety, a gdy cena rośnie, wycenę podnosi się jeszcze bardziej, by wyemitować więcej akcji i tak w kółko. Michael Saylor stosuje tę strategię od kilku lat, rynek przeszedł od drwin do naśladowania, a wiele małych firm kopiuje ten model. Tylko w pierwszej połowie tego roku pojawiło się co najmniej dwadzieścia firm gromadzących monety w ten sposób. Porównując poziomo, liczba 840447 jest znacznie większa niż jakiekolwiek rezerwy funduszy ETF na rynku spot, nawet największy IBIT od BlackRock przy niej wygląda jak drobny inwestor. Opiera się na całodobowym programie emisji akcji ATM, który przy wzroście ceny rozcieńcza akcje, emitując nowe, by kupować monety za prawdziwe pieniądze na rynku. Problem w tym, że ta strategia boi się nie spadków, lecz stagnacji – jeśli cena się nie zmienia, ilość BTC przypadająca na akcję stoi w miejscu, historia się kończy, a premia między wyceną a rezerwami powoli znika. Z drugiej strony, coraz więcej osób na rynku mówi o dnie bessy, a gracze tacy jak Strategy, którzy stosują wysoką dźwignię do gromadzenia monet, najbardziej boją się stagnacji. Jeśli cena się nie rusza, koszty finansowania rosną, utrzymanie 4% udziału kosztuje rocznie ogromne pieniądze, których nikt na zewnątrz nie jest w stanie dokładnie oszacować. Oficjalnie mówią o długoterminowym podejściu, ale w praktyce ciągle szukają nowych inwestorów. Ich realne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej nie są w stanie zaspokoić apetytu, więc polegają na zastrzykach kapitału z rynku. Dla rynku takie wielorybie zlecenia kupna stanowią wsparcie, ale też ryzyko. Jeśli firma będzie zmuszona do redukcji pozycji, na rynku pojawi się ogromny sprzedawca, który może gwałtownie przebić kilka poziomów wsparcia. Krótkoterminowo ich obecność daje poduszkę i pewność byków; długoterminowo nikt nie da gwarancji, czy ten model przetrwa całą bessę, bo dźwignia to miecz obosieczny, który prędzej czy później trzeba spłacić. Czy uważasz, że trzymanie 4% monet w rękach jednej firmy to dobra wiadomość, czy raczej bomba zegarowa? Mówi się, że Rezerwa Federalna ma obniżyć stopy procentowe, a tymczasem trzech jej członków chce je podnieść Bitcoin wczoraj wieczorem gwałtownie wzrósł do 69 500 USD, jednodniowy wzrost zbliżył się do 8%, co jest największym jednodniowym wzrostem od marca, a cała społeczność krzyczy, że rynek byka wrócił. Jednak gdy wszyscy skupiali się na poziomie 70 000 USD, gotowi do świętowania, protokół z posiedzenia Rezerwy Federalnej, który ma zostać opublikowany dziś wieczorem, może ostudzić ten entuzjazm. Ten wzrost Bitcoina nawet ponownie przebił się powyżej średnich kroczących 100 i 200 dni, a w ciągu zaledwie godziny wywołał likwidacje o wartości ponad miliarda dolarów. Na lipcowym posiedzeniu w sprawie stóp procentowych trzech członków Rezerwy Federalnej zagłosowało przeciwko utrzymaniu stóp bez zmian. Wyraźnie domagali się podwyżki stóp, argumentując to twardo – wówczas inflacja bazowa wynosiła 2,6%, co było powyżej celu Rezerwy Federalnej na poziomie 2%. W wewnętrznym gronie banku centralnego trzech osób publicznie opowiadających się za podwyżką to rzadkość w ostatnich latach. Co bardziej skomplikowane, dane są sprzeczne. Lipcowy CPI pokazał, że inflacja bazowa wzrosła rok do roku tylko o 2,5%, co jest najniższym poziomem od marca 2021 roku, ale jednocześnie raport o zatrudnieniu za ten sam miesiąc wykazał spadek o 23 000 miejsc pracy. Z jednej strony inflacja nie została opanowana, z drugiej zatrudnienie spada – nawet w Rezerwie Federalnej panuje niepewność, co powoduje zażarte spory między zwolennikami podwyżek i obniżek stóp. Rynek wcześniej niemal pewny był obniżek stóp, a ten wzrost Bitcoina w dużej mierze opierał się na oczekiwaniu na poluzowanie polityki pieniężnej. Co ironiczne, ten wzrost nastąpił dopiero po tym, jak Departament Skarbu USA ogłosił co najmniej podwojenie skupu obligacji dziesięcio- i trzydziestoletnich, czyli pieniądze jeszcze nie zostały wprowadzone do obiegu, a oczekiwania już wzrosły. Jednak gdy protokół ujawni głos tych trzech jastrzębich członków, okaże się, że w Rezerwie Federalnej wcale nie jest tak gołębio. Analitycy Citigroup i JPMorgan już ostrzegają, że ujawnione w protokole różnice mogą być większe niż się spodziewano. Uważam, że to sprawa warta uwagi. Bitcoin wczoraj mocno rósł, ale na rynku opcji zarówno call powyżej 70 000 USD, jak i put poniżej 60 000 USD jest dużo, co pokazuje, że obie strony rynku nie są do końca przekonane. Jeśli protokół będzie jastrzębi, czy krótkoterminowa korekta nie wyczyści tych wysoko lewarowanych długich pozycji? To będzie prawdziwy punkt, na który trzeba zwrócić uwagę. Jak myślicie, czy ten odbicie przetrwa słowa Rezerwy Federalnej, czy przed poziomem 70 000 USD czeka nas kolejny silny cios BTC突破72000美元,能稳住吗? Dziś po południu Bitcoin wzrósł o 11%, osiągając poziom 72000 dolarów. Ethereum wzrosło o ponad 19%, SOL o ponad 13%, a HYPE o ponad 26%. Według danych CoinGlass, w ciągu ostatnich 24 godzin na całym świecie zlikwidowano pozycje o łącznej wartości 187 tysięcy osób. Po euforii byków pojawia się pytanie: czy poziom 72000 dolarów utrzyma się? Na czym opiera się ten wzrost? Po pierwsze, makroekonomia zagrała dużą kartą. Departament Skarbu USA ogłosił podwojenie skali skupu długoterminowych obligacji, zwiększając kwotę każdej operacji do co najmniej 4 miliardów dolarów, obejmując obligacje o terminie 10-30 lat. Nowa polityka obowiązuje od 9 września. Po ogłoszeniu tej wiadomości rentowność długoterminowych obligacji USA gwałtownie spadła, dolar osłabił się, a aktywa ryzykowne zanotowały pełny odbicie. Duże kapitały przeszły z obligacji na złoto i Bitcoin, co stało się głównym motorem gwałtownego wzrostu. Po drugie, niedźwiedzie zostały całkowicie zniszczone. W trakcie tego wzrostu na rynku kryptowalut doszło do likwidacji krótkich pozycji o wartości 1,44 miliarda dolarów. Stosunek zamknięć pozycji krótkich do długich wyniósł około 8,6:1. Gdy cena rośnie, pierwsza grupa niedźwiedzi jest zmuszona do zamknięcia pozycji i odkupienia BTC, co powoduje dalszy wzrost ceny, a kolejne niedźwiedzie nie wytrzymują — tworząc samonapędzającą się pętlę wymuszającego wykupu. Po trzecie, powróciły fundusze instytucjonalne. Amerykański spotowy ETF na Bitcoin zanotował 17 sierpnia napływ netto 297,6 miliona dolarów, a 18 sierpnia kolejne 189,3 miliona dolarów, co daje łącznie około 487 milionów dolarów w ciągu dwóch dni. Jednocześnie w ciągu ostatnich 60 dni duzi posiadacze ("wieloryby") zwiększyli swoje zasoby o około 43 000 Bitcoinów, co przy obecnej cenie odpowiada około 2,75 miliarda dolarów. Czy poziom 72000 utrzyma się? Argumenty za bykami: Przełamanie kluczowego oporu technicznego. BTC wzrósł z około 64000 do 72000 dolarów, przełamując opór z dużym wolumenem, co otworzyło większą przestrzeń do wzrostów. Analitycy wskazują na formację odwróconej głowy z ramionami, a po przebiciu linii szyi cena może zmierzać w kierunku 76000 dolarów. Stały napływ kapitału instytucjonalnego to podstawa. Fundusze ETF odwróciły wcześniejszą presję odpływu, a jeśli napływ netto będzie się utrzymywał, fundamenty tego ruchu będą znacznie solidniejsze niż tylko krótkoterminowe zamknięcia pozycji krótkich. Pozytywne sygnały z danych on-chain. Popyt na spot w ciągu 30 dni znacznie się poprawił, z poziomu -206 000 BTC 23 lipca do około -5000 BTC, zbliżając się do neutralnego poziomu. Spośród 12 wskaźników "poddania się rynku Bitcoina" śledzonych przez VanEck, 8 wykazało ekstremalny pesymizm, co według badaczy może oznaczać, że rynek zakończy formowanie dna między wrześniem a listopadem. Obawy niedźwiedzi: Wymuszony wykup ma ograniczony czas trwania. Wzrosty napędzane wyłącznie likwidacją krótkich pozycji zwykle słabną po wyczerpaniu popytu. Jeśli po osiągnięciu 72000 cena szybko spadnie, oznacza to, że wzrost był głównie efektem krótkoterminowych kapitałów i zamknięć pozycji krótkich. Makroekonomia nie jest jeszcze w pełni jasna. Skup obligacji wskazuje jedynie na wzrost oczekiwań obniżek stóp, ale faktyczne obniżki jeszcze nie nastąpiły. Prawdziwa zmiana trendu wymaga oficjalnego ogłoszenia obniżek. Rynek pozostaje podzielony. Analitycy Bloomberg Intelligence ostrzegają, że Bitcoin poniżej 69000 dolarów może osłabić się do ekstremalnego poziomu 10000 dolarów. Z kolei Fundstrat wskazuje, że zmienność Bitcoina jest na historycznie niskim poziomie i w ciągu najbliższych 60 dni może dojść do 30% dużych wahań — przy cenie bazowej 64000 dolarów celem wzrostowym jest około 83200 dolarów, a spadkowym około 44800 dolarów. Kluczowe wskaźniki do obserwacji W najbliższych dniach warto zwrócić uwagę na trzy kwestie: Czy napływ kapitału ETF będzie kontynuowany — to najbezpośredniejszy wskaźnik nastawienia instytucji Czy rentowność obligacji USA utrzyma się na niskim poziomie — decyduje o luzowaniu lub zaostrzeniu warunków makro Czy BTC utrzyma się powyżej 72000 po ewentualnym cofnięciu — stabilizacja i potwierdzenie wsparcia to warunek dalszych wzrostów Na koniec BTC wzrósł z około 64000 dolarów o ponad 11%, osiągając 72000, co jest znaczącym krótkoterminowym wzrostem. W najbliższych dniach byki i niedźwiedzie prawdopodobnie stoczą zaciętą walkę wokół poziomu 72000. Stabilność tego poziomu nie zależy od dzisiejszego maksimum, lecz od tego, czy jutro i pojutrze cena utrzyma się powyżej tego poziomu. Powyższe informacje mają charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowią porady inwestycyjnej. Rynek jest ryzykowny, decyzje podejmuj ostrożnie. Jakie jest Wasze zdanie, drodzy użytkownicy? Czy 72000 to nowy punkt startowy, czy tylko etapowy szczyt? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach. #BTC突破72000美元,本轮上涨能否延续? Standard Chartered nagle podniósł cel dla Bitcoina do stu tysięcy Wczoraj późno w nocy Bitcoin zanotował gwałtowny wzrost, bezpośrednio sięgając blisko siedemdziesięciu tysięcy dolarów, ustanawiając największy jednodniowy wzrost od marca, a także ponownie przebijając długo tłumione średnie kroczące 100- i 200-dniowe. Podczas gdy wszyscy zastanawiali się, jak daleko może sięgnąć ten odbicie, analityk banku Standard Chartered, Geoff Kendrick, rzucił zdanie: Bitcoin może do końca tego roku osiągnąć sto tysięcy dolarów. To nie jest krzyk na Twitterze, lecz oficjalna opinia badawcza globalnego banku. Kluczowy poziom, który wskazał, to 65 500 dolarów, mówiąc, że jeśli ten poziom zostanie utrzymany, można zasadniczo potwierdzić, że dołek tego cyklu już się pojawił. Najważniejszym powodem, na który zwraca uwagę, nie jest czteroletni cykl, lecz niedawne ogłoszenie Departamentu Skarbu USA: skala skupu obligacji długoterminowych została bezpośrednio podwojona, a limit pojedynczej transakcji podniesiony z 2 miliardów do co najmniej 4 miliardów dolarów. Jak mówi, działania rządu polegające na wlewanie płynności na rynek to środowisko, które Bitcoin bardzo lubi. A jeszcze kilka tygodni temu dominującym głosem na rynku było, że niedźwiedzi rynek się nie skończył, instytucje redukują pozycje, a długoterminowi posiadacze cicho sprzedają. W ciągu jednej nocy duży bank wyznacza cel na sto tysięcy, a narracja całkowicie się odwraca. Co więcej, ten wzrost w dużej mierze wynika z zamykania krótkich pozycji, które gwałtownie podciągnęły cenę w górę; w ciągu ostatnich 24 godzin doszło do likwidacji pozycji o wartości około 1,5 miliarda dolarów, z największą pojedynczą likwidacją bliską 50 milionom dolarów, a wielu obstawiających spadki zostało błyskawicznie pokonanych. Wzrost zbiegł się też z ważnym wydarzeniem. Gdy Bitcoin rósł, Trump spotykał się w Białym Domu z kierownictwem firm takich jak Coinbase, Ripple, Gemini oraz przewodniczącymi SEC i CFTC, przygotowując okrągły stół dotyczący regulacji kryptowalut. Rynek i spotkanie miały miejsce niemal równocześnie, trudno powiedzieć, że to tylko przypadek. Lim z market makera FalconX również zauważył, że przez ostatnie tygodnie rynek był pod presją sprzedaży, ale Bitcoin wytrzymał na poziomie około 60 tysięcy, co zmieniło sentyment. Duże banki są bycze nastawione, krótkie pozycje zostały zmasakrowane, a regulacje dają pozytywny sygnał — te trzy rzeczy złożyły się na jeden dzień, co wygląda trochę jak magia. Pozycje opcyjne na Deribit skupiają się na byczych opcjach z ceną wykonania 70 tysięcy, co oznacza, że rynek już wycenia dalszy wzrost. Takie cele cenowe warto traktować z dystansem. Sam Kendrick przyznaje, że opiera się to na założeniu dalszego luzowania polityki pieniężnej. Ale jeśli protokół Fed wykaże silniejsze jastrzębie nastawienie lub rentowności obligacji skarbowych wzrosną, historia może się szybko zmienić. Prawdziwe pytanie pozostaje dla was: gdy duży bank zaczyna mówić o stu tysiącach, czy to sygnał dna, czy kolejny pretekst dla grupy osób do przejęcia pozycji.Detaliści na słowach nie panikują, ale w praktyce masowo gromadzą ubezpieczenie na wypadek krachu Na początek nietypowy obrazek. Od kwietnia tego roku detaliści na amerykańskim rynku akcji wyraźnie ograniczyli kupno akcji, a całkowita wartość bezpośrednich zakupów spadała. Jednak ta sama grupa inwestorów przerzuciła pieniądze na opcje put, czyli instrumenty spekulujące na spadek rynku. Według danych Vanda Research, w przypadku 12 najpopularniejszych akcji wśród detalistów, wolumen zakupów opcji put niemal się podwoił w porównaniu z pierwszym kwartałem. Co więcej, udział zakupów opcji put w stosunku do netto zakupów gotówkowych wzrósł z około 26% do 110%. Oznacza to, że kwota przeznaczona na obstawianie spadków przewyższa tę na zakupy wzrostowe. To jest ciekawe. Z jednej strony detaliści wciąż rozmawiają o hossie i trzymają swoje pozycje, z drugiej jednak potajemnie zabezpieczają swoje konta, obstawiając nadchodzącą dużą korektę. Opcje put to w istocie ubezpieczenie na wypadek krachu, dające prawo do sprzedaży po ustalonej cenie przed określonym terminem. Zwykle nikt nie chce za to płacić, ale gdy pojawia się niepewność, wszyscy chętnie kupują takie ubezpieczenie. Obecny poziom zakupów opcji put jest rzadko spotykany w ostatnich latach. Co ciekawe, fundamenty rynku nie są złe. Według instytucji badawczych, mimo że detaliści mocno się zabezpieczają, struktura wzrostowa amerykańskiego rynku akcji pozostaje nienaruszona. Innymi słowy, droga do wzrostów jest otwarta, ale inwestorzy zaczęli się bać. Ten rozjazd między nastrojami a rynkiem jest wart uwagi. W historii wielokrotnie zdarzało się, że gdy detaliści byli najbardziej pesymistyczni i mocno się zabezpieczali, nie był to koniec wzrostów. Indeks strachu i chciwości wynosi obecnie 27, co oznacza strefę strachu, ale z drugiej strony wiele instytucji dokłada pozycje w przeciwnym kierunku. Trader Killa, który wcześniej trafnie przewidział ścieżkę spadków, twierdzi, że czekanie na idealne dno może spowodować przegapienie kolejnych wzrostów, więc lepiej zająć pozycję niż czekać bezczynnie. Ta logika ma też zastosowanie do naszego rynku BTC. W ostatnich dniach BTC szybko wzrósł do prawie 70 000 USD, likwidując krótkie pozycje o wartości kilkunastu miliardów dolarów, a wielu inwestorów, którzy obstawiali spadki na niskich poziomach, zostało zmuszonych do zamknięcia pozycji. Przed tym nastroje detalistów były pesymistyczne, wolumeny spadały, a wielu obserwowało rynek z boku, podobnie jak w przypadku opcji put na amerykańskim rynku – wszyscy czekali na gorszą cenę, ale zamiast tego nastąpił odbicie. Co ciekawe, im mniej osób wierzy w odbicie, tym jest ono bardziej bolesne. Ci, którzy nie zdążyli wejść, nie chcą gonić, ci uwięzieni w stratach chcą się uwolnić, a ci z ubezpieczeniem zastanawiają się, czy nie zamknąć pozycji z stratą. Rynek w takim napięciu powoli rośnie. Oczywiście, zbiorowe kupowanie ubezpieczenia przez detalistów nie jest całkowicie złe – przynajmniej pokazuje, że dźwignia nie jest przesadna i inwestorzy zachowują ostrożność. Prawdziwe niebezpieczeństwo pojawia się, gdy wszyscy są nieprzygotowani i razem pędzą w górę. Więc pytanie brzmi: gdy większość potajemnie kupuje ubezpieczenie na krach, czy jest to mądra przezorność, czy kolejna okazja, którą się przepuszcza? Co trzymasz teraz w ręku – polisę ubezpieczeniową czy tokeny? Monety prywatności pod globalnym ostrzałem, a Grayscale i tak chce je wprowadzić na giełdę W ciągu ostatnich kilku lat giełdy takie jak Binance, OKX jedna po drugiej wycofywały Zcash w wielu regionach, podając podobne powody – regulatorzy obawiają się, że funkcja anonimowości może być wykorzystywana do prania pieniędzy. Dziś, gdy mówi się o monetach prywatności, wiele osób od razu unika ich lub omija szerokim łukiem, a nawet portfele cicho ukrywają funkcję adresów ukrytych. Jednak w takim klimacie Grayscale w tym tygodniu potajemnie złożył do SEC czwartą wersję dokumentów rejestracyjnych funduszu powierniczego Zcash, wskazując na notowanie na NYSE Arca pod symbolem ZCSH. To nie jest zwykłe wprowadzenie na giełdę – po notowaniu uprawnieni uczestnicy będą mogli stale składać subskrypcje i umorzenia udziałów, podczas gdy wcześniej ten fundusz mógł być handlowany tylko na rynku OTCQX i nie było możliwości umorzenia. Fundusz ten istnieje od 2018 roku i jest jednym z pierwszych produktów Grayscale, który przez prawie osiem lat tkwił na rynku OTC, czekając na możliwość oficjalnego wejścia na giełdę. Co ciekawe, struktura posiadania. Na koniec czerwca fundusz posiadał około 2,3% całkowitej podaży ZEC, o wartości netto około 155 milionów dolarów, co jest już znaczącą kwotą wśród monet prywatności. Jedna z firm zależnych DCG, spółki matki Grayscale, prowadzi rozmowy o bezpośrednim zakupie udziałów w funduszu odpowiadających około 200 000 ZEC, choć umowa nie została jeszcze podpisana. Po ogłoszeniu tej wiadomości ZEC tego samego dnia wzrósł o prawie 9%, wyróżniając się na tle spadających altcoinów. Z jednej strony giełdy wycofują się z handlu, a z drugiej instytucje skupują – to sprzeczne zjawisko jest warte uwagi. Zcash, jako moneta z transakcjami ukrytymi, znajduje się na najbardziej wrażliwej linii regulacyjnej, a Grayscale właśnie teraz próbuje wprowadzić ją na rynek główny – co jest warte zastanowienia. W końcu w czasach, gdy Binance stopniowo zamyka pary handlowe ZEC, wydaje się, że tylko oni odważają się na notowanie na NYSE. Jedna z teorii mówi, że im bardziej coś jest tłumione, tym większy potencjał elastyczności, gdy polityka się złagodzi. Grayscale przez ostatnie lata korzystał z przewagi regulacyjnej, przekształcając fundusze powiernicze BTC i ETH w ETF-y spot, i najwyraźniej zakłada, że rynek prywatności również zostanie w końcu doceniony, więc chce zająć miejsce w ramach zgodności. Z drugiej strony trzeba też zauważyć, że fundusz ten jest nadal stosunkowo niszowy, a plotki o zakupie udziałów przez DCG nie zostały jeszcze potwierdzone. To, czy monety prywatności naprawdę odniosą sukces, nie zależy tylko od chęci Grayscale, ale od ostatecznej decyzji ludzi w Waszyngtonie oraz od tego, czy europejskie przepisy travel rule zostaną zaakceptowane. Jak myślicie, czy monety prywatności, które były tak długo odrzucane, tym razem naprawdę wyczuwają zmianę dzięki Grayscale, czy to kolejny samotny, kontrariański zakład?Stany Zjednoczone chcą wprowadzić moc obliczeniową koparek Bitcoin na rynek kontraktów terminowych Wczoraj wieczorem pojawiła się szybka wiadomość, która prawie została całkowicie przyćmiona przez gwałtowny wzrost ceny Bitcoina. Amerykańska Komisja ds. Handlu Kontraktami Terminowymi na Towary, czyli CFTC, oficjalnie wydała zawiadomienie o konsultacjach społecznych dotyczące wprowadzenia i regulacji kontraktów pochodnych opartych na mocy obliczeniowej, dając społeczeństwu 60 dni na zgłaszanie uwag. Na pierwszy rzut oka to tylko nudna procedura administracyjna. Jednak w połączeniu ze słowami przewodniczącego CFTC, Gary'ego Genslera, nabiera to zupełnie innego znaczenia. Powiedział on, że bez silnego rynku pochodnych mocy obliczeniowej Stany Zjednoczone nie wygrają wyścigu AI. To robi się interesujące. W ostatnich latach opinia publiczna kojarzyła kopanie kryptowalut głównie z dużym zużyciem energii i brakiem ekologiczności. Politycy krytykowali, organizacje ekologiczne naciskały, a wiele osób z branży zastanawiało się nad przekształceniem kopalni w centra mocy obliczeniowej AI, by przetrwać. Teraz najwyższy organ regulacyjny ds. pochodnych otwarcie łączy moc obliczeniową koparek z narodowym losem AI. Gensler porównał to do ery przemysłowej, kiedy USA ustanawiały standardy handlu surowcami dla rozwoju gospodarki przemysłowej, a teraz chcą ustanowić podobne zasady dla rynku mocy obliczeniowej napędzającej gospodarkę inteligentną. Zakres konsultacji jest szeroki. Najpierw trzeba oszacować skalę i płynność rynku mocy obliczeniowej na rynku spot, a także uwzględnić w regulacjach nadzór rynku, ryzyko manipulacji i ochronę klientów. Najważniejsze jest to, że w zawiadomieniu wyraźnie wspomniano o produktach typu wieczne kontrakty terminowe na moc obliczeniową. Oznacza to, że moc obliczeniowa koparek w przyszłości może nie służyć tylko do wydobywania bloków i wymiany na kryptowaluty, ale może być standaryzowanym kontraktem, którym będzie można handlować i zabezpieczać się, podobnie jak ropą naftową czy miedzią. Dla górników oznacza to, że gdy narzędzie to zostanie wprowadzone, wreszcie będą mogli ubezpieczyć swoją moc obliczeniową. Gdy cena kryptowalut spadnie, nie będą musieli już tylko znosić strat lub wyłączać koparek, lecz będą mogli zabezpieczyć część swoich przychodów za pomocą instrumentów pochodnych. Do tej pory zdolność do zabezpieczania się była praktycznie zmonopolizowana przez tradycyjnych graczy na rynku surowców, a teraz regulatorzy otwierają drzwi, co może całkowicie zmienić logikę księgową kopalni i dostawców mocy obliczeniowej. Dlaczego teraz? Odpowiedź tkwi w makroekonomii. Departament Skarbu USA właśnie ogłosił co najmniej podwojenie skali skupu obligacji długoterminowych, co rozluźnia płynność i powoduje wzrost aktywów ryzykownych. Wczoraj cena Bitcoina gwałtownie wzrosła do blisko 70 000 USD. Moc obliczeniowa, która jest ściśle powiązana z ceną kryptowalut, naturalnie potrzebuje narzędzi do wyceny i zabezpieczenia. Ten krok CFTC to wczesne ustanowienie zasad dla przyszłego rynku mocy obliczeniowej. Nie zapominajmy, że AI i kopanie rywalizują o te same zaawansowane chipy i energię elektryczną. Uczynienie mocy obliczeniowej towarowym produktem, którym można handlować i zabezpieczać się, otwiera kapitałowi bezpośrednią drogę do obstawiania mocy obliczeniowej. Gdy na rynku finansowym będzie można swobodnie kupować i sprzedawać kontrakty na moc obliczeniową, rzeczywiste kopalnie, centra danych i zamówienia na chipy będą kierowane przez ten sygnał cenowy. Głębszy sygnał jest strategiczny. Uznanie mocy obliczeniowej za kluczowy towar decydujący o wygranej w wyścigu AI oznacza, że regulatorzy nie traktują już kopania jako czysto spekulacyjnej działalności. Kto kontroluje wycenę mocy obliczeniowej, ten ma fundamenty gospodarki inteligentnej, a Amerykanie wyraźnie nie chcą oddać prawa do ustalania tych zasad innym. Sprawa, która dotąd należała do środowiska crypto, jest cicho przenoszona na poziom narodowy. Po upływie tych 60 dni i wprowadzeniu regulacji, sposób korzystania z mocy obliczeniowej może wyglądać zupełnie inaczej niż dziś. Circle w przyszłym miesiącu uruchomi testnet własnej publicznej sieci blockchain, która już obsłużyła 500 milionów transakcji Lider rynku stablecoinów, Circle, nie zadowala się tylko emisją USDC. Firma ogłosiła, że główna sieć ich blockchaina Arc zostanie oficjalnie uruchomiona 16 września i ma pełnić rolę podstawowej infrastruktury dla globalnego rynku finansowego, obsługując rozliczenia i różne aplikacje finansowe. To nie jest łańcuch z papieru. Testnet Arc do tej pory przetworzył ponad 500 milionów transakcji, prawie 3 miliony portfeli wzięło udział, a ponad 100 partnerów jest już aktywnych na prywatnej sieci głównej. Początkowa grupa walidatorów prawdopodobnie będzie współpracować z Circle przy zarządzaniu siecią, co oznacza, że kontrolują oni kluczowe elementy łańcucha. Intencje Circle są jasne. USDC jest obecnie jednym z najczęściej używanych stablecoinów na świecie, ale kanały rozliczeniowe są kontrolowane przez innych. Gdy Ethereum jest zatłoczone, opłaty są absurdalnie wysokie, Solana jest szybka, ale ekosystem nie jest pod ich kontrolą. Zamiast być zależnym od innych, wolą stworzyć własny łańcuch zoptymalizowany pod rozliczenia stablecoinów, kontrolując opłaty, szybkość i zgodność z regulacjami. Jeśli ten łańcuch się przyjmie, stablecoiny awansują z poziomu aplikacji do poziomu infrastruktury. W przyszłości płatności transgraniczne, rozliczenia instytucjonalne i handel tokenizowanymi aktywami będą mogły działać bezpośrednio na Arc. Circle zmieni się z emitenta tokenów w operatora łańcucha, co całkowicie zmienia ich pozycję. To też powód, dla którego testnet jest tak duży — 500 milionów transakcji to nie jest wynik z powietrza, to realna aktywność na łańcuchu. Dla uczestników rynku blockchain data 16 września jest warta zapamiętania. Uruchomienie Arc może wywołać nową narrację wokół rozliczeń stablecoinów, a projekty związane z USDC, mostami cross-chain i infrastrukturą płatniczą mogą ponownie przyciągnąć inwestorów. Dane o 500 milionach transakcji na testnecie pokazują, że to nie jest pusta konstrukcja, a przed uruchomieniem mainnetu spekulacje wokół infrastruktury stablecoinów mogą się nasilić. W krótkim terminie spekulacje przed faktycznym wdrożeniem są trudne do przewidzenia, więc nie warto się spieszyć z inwestycjami; w dłuższej perspektywie, jeśli własny łańcuch Circle się sprawdzi, konkurencja w sektorze stablecoinów zmieni się z rywalizacji o ilość emitowanych tokenów na rywalizację o jakość i użyteczność infrastruktury, co będzie korzystne dla całego finansowego ekosystemu blockchain. Pieniądze na łańcuchu zawsze będą płynąć tam, gdzie efektywność jest najwyższa — to niezmienna zasada. Stablecoinowy emitent sam buduje łańcuch — czy uważasz, że to próba konkurowania z Ethereum, czy raczej stworzenie nowej drogi dla finansów na blockchainie?Detaliści w końcu wrócili, ale rynek traktuje to jako negatywny sygnał Detaliści wrócili, ale rynek interpretuje to jako negatywny sygnał, co brzmi dość sprzecznie, ale dzieje się naprawdę. Znany KOL Ansem opublikował obserwację: aktywność detalistów po raz pierwszy od wielu lat wykazuje wyraźny punkt zwrotny w górę, jednak większość rynku traktuje tę zmianę jako sygnał spadkowy. Uważa, że ta rozbieżność w percepcji może być ważną cechą formowania się dna rynku. W innych rynkach nikt by w to nie uwierzył, ale w świecie memów i altcoinów detaliści zawsze byli paliwem dla rynku. W ciągu ostatniego roku detaliści zostali „wyedukowani” przez różne gwałtowne spadki i schowali się w stablecoinach, aktywność na łańcuchu spadała, a liczba nowych portfeli spadła do poziomu, którego nikt nie chciał obserwować. Teraz nagle zaczynają wracać, co oznacza, że pieniądze spoza rynku próbują wejść, choć wolumen jest jeszcze niewielki, kierunek już się zmienił. Problem w tym, że główny narratyw wciąż dyskutuje, kiedy skończy się rynek niedźwiedzia, a powrót detalistów jest interpretowany jako wejście „kozłów ofiarnych”, co emocjonalnie powoduje jeszcze większy pesymizm. Rynek jest taki sprzeczny: gdy kupują instytucje, mówi się, że to mądre pieniądze, a gdy kupują detaliści, nazywa się ich "szaraczkami". Ta sama gotówka, zmieniając tożsamość, zmienia swój charakter. Ansem twierdzi, że patrząc wstecz na trzeci kwartał 2026 roku, rynek może zauważyć, że już wtedy pojawiły się wyraźne sygnały dna. Stawia na samą rozbieżność percepcji – gdy większość ludzi traktuje dobrą wiadomość jako złą, zwykle przełom jest blisko. Brzmi to jak ezoteryka, ale na emocjonalnie napędzanym rynku kryptowalut odwrócenie nastrojów często jest preludium do odwrócenia trendu. Dla osób grających altcoinami i memecoinami ten sygnał warto mieć na liście obserwacyjnej. Ożywienie aktywności detalistów zwykle oznacza dwie rzeczy: po pierwsze, ożywienie rotacji w tematycznych coinach, po drugie, pogrubienie puli do kontynuacji wzrostów. Z drugiej strony, jeśli powrót detalistów to tylko krótkoterminowy impuls emocjonalny, to zmienność będzie większa i osoby kupujące na szczycie muszą to dobrze przemyśleć. W krótkim terminie, czy powrót detalistów przełoży się na trwały wzrost, zależy od tego, czy pojawi się nowa narracja, bo samo „wracają” nie rozwiązuje problemu uwięzionych środków; w długim terminie każde dno cyklu wiązało się z ponownym wejściem detalistów, którzy głosowali nogami – podobne scenariusze miały miejsce w 2020 i 2024 roku. Czy tym razem się powtórzy? Nikt nie da gwarancji. Detaliści wracają, a rynek traktuje to jako negatywny sygnał – czy wierzysz w tę rozbieżność percepcji, czy uważasz, że ten powrót to po prostu wejście "kozłów ofiarnych"?Po trzech obniżkach stóp, pięć razy bez zmian, a trzech członków nadal domaga się podwyżki O drugiej nad ranem oficjalnie opublikowano protokół z lipcowego posiedzenia Fed. Najbardziej rzucającym się w oczy nie jest brak zmiany stóp procentowych, lecz wynik głosowania 9 do 3, gdzie trzech członków zagłosowało przeciwko i nalegało na podwyżkę o 25 punktów bazowych. Ci trzej to Logan, Harker i Kashkari. Co bardziej subtelne, dwóch innych prezesów regionalnych banków rezerwy federalnej, Schmidt i Muzzallam, którzy nie mieli prawa głosu w lipcu, również publicznie oświadczyło, że gdyby mieli głos, również zagłosowaliby za podwyżką. Oznacza to, że prawdopodobnie więcej niż trzech uważa, że podwyżka jest potrzebna, ale zostali wykluczeni z głosowania. W protokole stwierdzono, że wielu urzędników uważa, iż jeśli inflacja nie będzie dalej spadać, polityka monetarna będzie musiała zostać dalej zaostrzona; inni uważają, że rynki finansowe już częściowo absorbują skutki zaostrzenia polityki. W kwestii inflacji protokół przyznaje, że perspektywy są wysoce niepewne, a dodatkowo zaznacza, że eskalacja wojny w Iranie rzuca cień na prognozy inflacyjne. Analiza osi czasu jest jeszcze ciekawsza. Ta runda nastąpiła po trzech kolejnych obniżkach stóp pod koniec 2025 roku, a teraz po raz piąty z rzędu zdecydowano się na brak zmian, bez żadnej podwyżki w międzyczasie. Stopy utrzymują się w przedziale 3,5% do 3,75%, ale wewnętrzne podziały powoli się powiększają – w lipcu liczba głosów sprzeciwu wzrosła z pojedynczych do trzech, a na zewnątrz dwóch nieposiadających prawa głosu również wyraziło poparcie. Co ten protokół oznacza dla rynku kryptowalut? Wystarczy spojrzeć na dzisiejsze notowania. BTC oscylował wokół 69 000 przed i po publikacji protokołu, złoto nieznacznie wzrosło o 3,5% do 4489 USD, a rynek nie spanikował z powodu trzech głosów sprzeciwu, co oznacza, że oczekiwania na obniżki stóp są nadal utrzymywane. Jednak warto zwrócić uwagę na fragment protokołu, który ostrzega, że korekta na rynku akcji związanych z AI może stanowić ryzyko dla stabilności finansowej – to przypomnienie zarówno dla rynku akcji, jak i kryptowalut, że ryzykowne aktywa i płynność są ze sobą powiązane. W krótkim terminie decyzja o podwyżce we wrześniu będzie zależała od danych o inflacji, a sytuacja w Iranie może w każdej chwili podnieść ceny ropy, co z kolei wymusi rewaluację oczekiwań inflacyjnych; w dłuższym terminie, dopóki Fed nie zdecyduje się na faktyczne podwyżki, kurczenie się płynności pozostaje na poziomie oczekiwań, a dla aktywów wrażliwych na stopy procentowe, takich jak kryptowaluty, rozbieżności w protokole wprowadzają niepewność na stół, co może powodować większą zmienność przy kolejnych publikacjach danych. Trzech członków rady domaga się podwyżek w obliczu presji inflacyjnej, a dwóch nieposiadających prawa głosu również opowiada się po ich stronie – jak myślisz, czy Fed pozostanie przy braku zmian, czy nagle zmieni kierunek w pewnym momencie?Stowarzyszenie bankowe ustami popiera ustawę, ale w praktyce tnie nagrody za stablecoiny Prezes Amerykańskiego Stowarzyszenia Bankierów, Rob Nichols, niedawno wypowiedział się, co na pierwszy rzut oka wygląda na wsparcie dla branży kryptowalut, ale po głębszym zastanowieniu ma zupełnie inny wydźwięk. Wyraźnie zaznaczył, że celem jest wzmocnienie, a nie zablokowanie ustawy CLARITY, a branża aktywów cyfrowych potrzebuje jasnych ram regulacyjnych. To zdanie zostało przez wielu odebrane jako ustępstwo banków. Jednak druga część wypowiedzi jest kluczowa: kluczowe przepisy dotyczące nagród za stablecoiny muszą zostać zaostrzone. Tło jest takie. Ustawa GENIUS, która ma wejść w życie w 2025 roku, już zakazuje emitentom stablecoinów bezpośredniego wypłacania odsetek lub zysków posiadaczom, ale obecnie spór przeniósł się na powiązane podmioty, takie jak platformy handlu kryptowalutami, i pytanie, czy mogą one w formie nagród wypłacać użytkownikom coś podobnego do odsetek. Nichols mówi to wprost: jeśli portfele stablecoinów będą w ten sposób odciągać depozyty bankowe, to banki będą miały mniej środków na udzielanie pożyczek dla małych firm, kredytów hipotecznych i finansowania rolnictwa. Amerykańskie Stowarzyszenie Bankierów proponuje, aby w ustawie zmienić odpowiednie zapisy na zakaz nagród za stablecoiny, które są zasadniczo podobne do płacenia odsetek, oraz usunąć niejasne sformułowania. Obecnie naciskają na senatorów, aby zmienili te przepisy przed głosowaniem we wrześniu. Nichols dodał też ładne zdanie: Stany Zjednoczone mogą być zarówno globalnym centrum bankowości, jak i globalnym centrum kryptowalut, pod warunkiem ustanowienia jasnych i spójnych zasad. Brzmi to tak, że nie chcą urazić nikogo, ale wszyscy wiedzą, że jeśli utną nagrody za stablecoiny, to najbardziej ucierpią projekty i użytkownicy na łańcuchu, którzy polegają na tych nagrodach, a nie banki. To zdanie jest sygnałem do przemyślenia dla posiadaczy USDC i USDT. Nagrody odsetkowe za stablecoiny w istocie przekazują zyski z depozytów na łańcuchu posiadaczom, a im bardziej banki będą chciały odciąć ten kanał, tym trudniej będzie opowiadać historię stablecoinów jako aktywów przynoszących odsetki. Z drugiej strony, im bardziej regulacje będą zaostrzane, tym szybciej będzie postępować proces legalizacji stablecoinów — to dwie strony tego samego medalu. W krótkim terminie takie przepychanki nie spowodują bezpośrednio spadków cen, ale dla projektów w ekosystemie stablecoinów, które opierają się na nagrodach do przyciągania depozytów, jest to realne ryzyko polityczne; w dłuższej perspektywie, jeśli ustawa CLARITY faktycznie wejdzie w życie, stablecoiny wyjdą z szarej strefy do systemu licencyjnego, a fundamenty branży zostaną wzmocnione, choć po drodze czeka nas wiele sporów. Banki z jednej strony mówią, że wspierają kryptowaluty, a z drugiej chcą uciąć nagrody za stablecoiny — czy to naprawdę ochrona depozytariuszy, czy raczej ochrona własnych depozytów? Kto waszym zdaniem ma rację? Zapomniany ZEC ma zostać wprowadzony na NYSE przez Grayscale Wśród zapomnianych kryptowalut, ZEC może być tą najbardziej pokrzywdzoną. Grayscale, aby wprowadzić ją na NYSE, zmienił dokumenty rejestracyjne już po raz czwarty. 20 sierpnia Grayscale złożył do SEC czwartą poprawkę do deklaracji rejestracyjnej Grayscale Zcash Trust, planując notowanie tego funduszu na giełdzie NYSE Arca pod symbolem ZCSH. Po debiucie uprawnieni uczestnicy będą mogli subskrybować i umarzać udziały funduszu, podczas gdy wcześniej fundusz ten był dostępny tylko na rynku OTCQX i nie obsługiwał umorzeń. Na dzień 30 czerwca fundusz posiadał około 2,3% całkowitej podaży ZEC w obrocie, o wartości netto około 155,2 mln USD. Co ciekawsze, jedna z spółek zależnych macierzystej firmy Grayscale, DCG, prowadzi rozmowy o wniesieniu około 200 000 ZEC na subskrypcję udziałów funduszu. Choć nie podpisano jeszcze wiążącej umowy, kierunek jest jasny. 200 000 ZEC to spora kwota, przy obecnej cenie to około 30 mln USD, co oznacza, że instytucja sama dokłada środki do tego funduszu. Warto pamiętać, że ZEC w ostatnich dwóch latach mocno stracił na wartości, narracja o prywatności była wielokrotnie podważana przez regulatorów, inwestorzy indywidualni już dawno odeszli, a płynność jest bardzo niska, dzienny wolumen obrotu to ułamek popularniejszych kryptowalut. Nie lekceważ tej zmiany. Transakcje na rynku OTCQX to głównie prywatne umowy między instytucjami, dla inwestorów indywidualnych dostęp jest utrudniony; przeniesienie na NYSE Arca oznacza, że każdy posiadacz konta maklerskiego w USA będzie mógł kupować i sprzedawać udziały funduszu tak łatwo, jak akcje, co znacznie zwiększy płynność i widoczność. To właśnie dlatego Grayscale jest gotowe wielokrotnie poprawiać dokumenty dla funduszu o mało popularnej kryptowalucie, mimo skomplikowanych procedur zgodności – bez tego kroku ZEC nigdy nie trafi do głównego nurtu kapitału. Notowanie funduszu oznacza też dwie rzeczy. Po pierwsze, ZEC zyskuje oficjalne źródło kapitału, a fakt, że Grayscale tak bardzo się stara, świadczy o realnym wsparciu finansowym, a nie kaprysie; po drugie, środki z kont maklerskich w USA będą mogły być używane do zakupu ZEC, co otwiera nowy kanał finansowania dla tej mało popularnej kryptowaluty. Dla obecnych posiadaczy ZEC na rynku to działania infrastrukturalne ważniejsze niż krótkoterminowe wahania cen. W krótkim terminie wiadomość może nie mieć natychmiastowego wpływu na cenę, bo zatwierdzenie przez SEC jest niepewne, a dokumenty mogą być poprawiane jeszcze po raz piąty czy szósty; jednak z perspektywy czasu, bycie pierwszą prywatną monetą wprowadzoną przez Grayscale na główną giełdę zmieni zarówno status, jak i premię za płynność. Logika wyceny ZEC na rynku może wymagać przeliczenia. Dlaczego Grayscale akurat wybrało zapomniany ZEC? Czy to dlatego, że wierzą w wartość narracji prywatności i chcą inwestować na niskim poziomie, czy po prostu chcą uzupełnić ofertę funduszy? Jakie jest Twoje zdanie? BTC gwałtownie rośnie w środku nocy, a on przeciwstawia się trendowi i zwiększa pozycję krótką, stając się największym krótkim graczem Dzisiejsza sesja przypomina wciśnięcie gazu do dechy. BTC wzrósł z około 65 000 do 69 000, a w ciągu pół godziny na całej sieci zostało zlikwidowanych wiele krótkich pozycji. W ciągu ostatnich 24 godzin likwidacje osiągnęły 1,905 miliarda dolarów, z czego krótkie pozycje stanowiły 1,733 miliarda, a ponad 120 000 osób na całym świecie zostało wyeliminowanych z rynku. Zwykle nikt nie odważyłby się iść pod prąd takiego trendu, ale monitoring łańcucha wyłapał jedną osobę, która działała odwrotnie. Dane TradingBeats pokazują, że adres zaczynający się od 0x66 podczas szybkiego wzrostu BTC zwiększył krótką pozycję o 800 BTC. Razem z wcześniejszą pozycją, jego 40-krotna dźwignia osiągnęła 1200 BTC, co przy obecnej cenie daje nominalną pozycję bliską 80 milionom dolarów, co czyni go największym krótkim graczem BTC na Hyperliquid. Ten adres nie jest nowicjuszem. Oznaczony na łańcuchu jako wielki zarabiający i wieloryb, z łącznym zyskiem historycznym przekraczającym 1 milion dolarów, wartością netto konta wieczystego między 1 a 5 milionów dolarów oraz wskaźnikiem wygranych zakończonych transakcji na poziomie 55%. Jego średnia cena otwarcia to 66 891 dolarów, co oznacza, że zakłada, że ten wzrost BTC właśnie się kończy. Problem w tym, że rynek nie okazał mu litości – ta pozycja jest obecnie na minusie 2,39 miliona dolarów, cena likwidacji to 70 039 dolarów, co jest tylko o kilka punktów powyżej obecnej ceny, więc niewielki dalszy wzrost może spowodować likwidację. Co ciekawe, kilka godzin temu inny wieloryb pokazał długą pozycję z 5-krotną dźwignią na 3425 BTC, z zyskiem pływającym ponad 13 milionów dolarów. Jeden je mięso w samochodzie, drugi próbuje zatrzymać samochód z przodu – stali się najbardziej widocznymi przeciwnikami w tej rundzie rynku. Ta sama sytuacja jest dla niektórych początkiem hossy, a dla innych ostatnim szczytem. Taka przeciwna krótka pozycja wisząca nad głową jest dla krótkoterminowych graczy punktem odniesienia. Jeśli cena likwidacji 70 039 zostanie osiągnięta, panika krótkich pozycji może stać się paliwem dla byków, podnosząc cenę jeszcze wyżej; z drugiej strony, jeśli wytrzyma, poziom 70 000 będzie trudniejszy do przebicia w krótkim terminie. Osoby handlujące siatkami i na falach mogą traktować to jako wskaźnik kierunku, ale zdecydowanie nie powinny kopiować jego pozycji – 40-krotna dźwignia nie jest dla każdego. Patrząc krótkoterminowo, ten wzrost opiera się na zamykaniu krótkich pozycji i nastrojach regulacyjnych, które opadają bardzo szybko. Historycznie takie gwałtowne wzrosty z późniejszym cofnięciem zdarzają się bardzo często; patrząc długoterminowo, właśnie opublikowano protokół z lipcowego posiedzenia Fed, a jutro Biały Dom organizuje spotkanie z kierownictwem branży kryptowalutowej. Czynniki polityczne są ważniejsze niż techniczne i każda niespodzianka może zmienić kierunek rynku. Pytanie brzmi: dlaczego doświadczony gracz z 55% skutecznością odważa się zwiększać krótką pozycję w czasie, gdy cały rynek świętuje? Czy nie trzyma w ręku czegoś, czego my nie widzimy? Po zmianie nazwy na BUSD wszystkie uprawnienia starych użytkowników wygasły Berachain zmienił nazwę swojego natywnego stablecoina HONEY na Bera USD, używając bezpośrednio symbolu BUSD. Z ogłoszenia wynika, że to tylko rebranding. Fundacja twierdzi, że zmiana nazwy ma na celu, aby użytkownicy instytucjonalni od razu rozpoznawali, że to stablecoin powiązany z dolarem, co ma wyglądać bardziej profesjonalnie i wiarygodnie. Adres kontraktu nie został zmieniony, sam token też się nie zmienił, tylko nazwa, co brzmi jak drobna, niegroźna zmiana. HONEY nie jest tokenem niszowym. To natywny stablecoin dolara na łańcuchu Berachain, na którym opiera się rynek pożyczek, pary handlowe i różne skarbce. Jedna zmiana nazwy dotyka całego już działającego ekosystemu finansowego, a nie jest to tylko zmiana szyldu. Problem tkwi jednak w szczegółach technicznych. W standardzie podpisu Ethereum EIP-712 nazwa tokena jest częścią separatora domeny. Wszystkie wcześniejsze pozwolenia, podpisy off-chain i różne uprawnienia oparte na nazwie HONEY automatycznie wygasną po zmianie nazwy. Osoby, które wcześniej udzieliły protokołom, skarbcom lub trasom wymiany dostępu do swoich stablecoinów, po pewnym czasie nagle odkryją, że ich uprawnienia zniknęły i będą musiały podpisać je ponownie. Szczególnie ci, którzy zdeponowali HONEY w protokołach pożyczkowych i uruchomili pożyczki cykliczne, po wygaśnięciu uprawnień ich dostępne limity natychmiast spadną do zera, co w poważnych przypadkach może wywołać nieoczekiwane spłaty lub procesy likwidacji. To kontrastuje z deklaracjami projektu o lepszej obsłudze instytucji i większej formalności. Uprawnienia starych użytkowników zostały cicho unieważnione bez wcześniejszego ostrzeżenia. Wiele osób w ogóle nie rozumie, czym jest EIP-712 i nie sprawdza codziennie, czy ich pozwolenia są nadal ważne. Dopiero gdy będą ich potrzebować, odkryją, że limity zniknęły, co jest prawdziwym problemem. Integratorzy też muszą zmienić kod i dostosować się na nowo, a szybkie wdrożenie to w rzeczywistości seria ręcznych, niezauważalnych działań. Dla zwykłych użytkowników największym ryzykiem nie jest zrozumienie technologii, lecz nagłe odkrycie, że funkcje, które wcześniej działały, nagle przestały działać po otwarciu portfela. Jeszcze bardziej intrygujące są trzy litery BUSD. Był to stablecoin wydany przez Binance, którego emisja została w 2023 roku zatrzymana przez Nowojorski Urząd ds. Usług Finansowych, a token ostatecznie zniknął z rynku. Teraz projekt na łańcuchu przejął ten symbol – czy dlatego, że nazwa jest rozpoznawalna, czy też nie przejmuje się tamtą regulacyjną historią, trudno ocenić z zewnątrz. Przynajmniej wizualnie ten ruch to coś więcej niż tylko rebranding. Zmiana nazwy brzmi lekko, ale na łańcuchu powoduje efekt domina. Jeśli masz uprawnienia do takiego stablecoina, czas sprawdzić, czy twoje pozwolenia (permit) nadal działają. Dwie wielowiekowe banki zrealizowały pierwszą transakcję depozytową na łańcuchu bloków HSBC i Standard Chartered, dwie banki o łącznym doświadczeniu ponad trzystu lat, właśnie zrealizowały pierwszą transakcję depozytową tokenizowaną w czasie rzeczywistym na blockchainie Swift. Informację podał CoinDesk, który stwierdził, że ta transakcja oznacza istotny krok tradycyjnych instytucji finansowych w kierunku obsługi depozytów tokenizowanych za pomocą blockchaina. Stare pieniądze wreszcie nie tylko dyskutują na spotkaniach, ale dokonują rzeczywistych rozliczeń. Najpierw wyjaśnijmy, o co tu chodzi. Swift to międzynarodowa sieć komunikatów rozliczeniowych między bankami, przez którą przechodzą praktycznie wszystkie globalne przelewy bankowe. Tym razem nie chodziło o wysłanie wiadomości, lecz o przekształcenie samego depozytu w token, który jest przenoszony i rozliczany w czasie rzeczywistym na rozproszonej księdze rachunkowej. Wcześniej przelewy transgraniczne wymagały wielu pośredników i normalnym było, że trwały kilka dni; teraz, gdy odbywają się na łańcuchu, szybkość i przejrzystość są zupełnie inne. Dla środowiska kryptowalutowego ważne jest, kto uczestniczy w tej transakcji. HSBC, Standard Chartered i Swift – każdy z tych podmiotów samodzielnie jest tematem długich dyskusji w branży, a teraz połączyły siły. To pokazuje, że banki zmieniają podejście do rozliczeń na łańcuchu z testowania na poważne wdrożenia. Wcześniej mówiliśmy, że tradycyjne finanse muszą przyjąć blockchain, a teraz banki same przenoszą swoje kluczowe operacje na łańcuch. Z praktycznego punktu widzenia tokenizowane depozyty bankowe są podobne do stablecoinów, które znamy, ponieważ oba są zapisami księgowymi na łańcuchu, ale różnią się wyraźnie. Stablecoiny są emitowane przez firmy takie jak Circle czy Tether, natomiast tokenizowane depozyty bankowe są wspierane przez licencjonowane banki, mają ubezpieczenie depozytów i nadzór regulacyjny, co nadaje im zupełnie inną zgodność prawną. W przyszłości to właśnie bankowe łańcuchy mogą jako pierwsze umożliwić sprawne rozliczenia transgraniczne na poziomie korporacyjnym. Krótko- i średnioterminowo wpływ na rynek będzie ograniczony, ponieważ nie dotyczy to środków detalicznych ani nie generuje dodatkowego popytu na zakup. Jednak w dłuższej perspektywie jest to ważny element narracji RWA (Real World Assets). Gdy banki przeniosą depozyty, obligacje i rozliczenia na łańcuch, pule kapitałowe i baza płynności na łańcuchu będą się powiększać, co otworzy nowe możliwości dla stablecoinów i finansów na łańcuchu. Pula inwestycyjna aktywów RWA jest budowana cegła po cegle przez tych dużych graczy. Osobiście interesuję się jeszcze innym aspektem. Fakt, że dwie duże banki realizują rozliczenia na łańcuchu, pokazuje, że ścieżka zgodności regulacyjnej jest możliwa, co daje pewność innym tradycyjnym instytucjom. Gdy efekt demonstracyjny się rozwinie, więcej banków pójdzie w ich ślady, a granice między aktywami na łańcuchu a tradycyjnymi finansami zaczną się zacierać. Wtedy produkty takie jak oprocentowanie na łańcuchu czy kredyty na łańcuchu mogą przestać być zabawkami dla wąskiego grona entuzjastów. Na koniec pytanie: jeśli pewnego dnia Twoje bankowe depozyty będą mogły być bezpośrednio przesyłane i rozliczane na łańcuchu, czy nadal trzymałbyś większość pieniędzy na tradycyjnym koncie? 20 sierpnia Wieczór złota Analiza kluczowych czynników wpływających Głównym czynnikiem napędzającym silny wzrost cen złota w tej rundzie jest rozszerzenie przez Departament Skarbu USA programu odkupu długoterminowych obligacji, podnosząc limit jednorazowego odkupu obligacji 10–30-letnich do 4 miliardów, co wejdzie w życie 9 września. Bezpośrednio obniżyło to rentowność 30-letnich obligacji USA, a dolar osłabił się, co spowodowało wzrost cen złota do 4527. Kluczowe rozróżnienie: to narzędzie służy regulacji płynności, nie jest QE, może jedynie krótkoterminowo złagodzić presję sprzedaży długoterminowych obligacji, nie rozwiązuje długoterminowych podstawowych problemów wysokiego deficytu i ogromnego zadłużenia USA; wieczorem należy uważać na skoncentrowaną realizację zysków przez byki, gdy rentowność długoterminowych obligacji odbije, cena złota może szybko się cofnąć. W aspekcie geopolitycznym, trwają spory dotyczące żeglugi przez Cieśninę Ormuz, napięcia między USA a Iranem nadal istnieją, co zapewnia efekt zabezpieczenia, ale zmienność cen ropy będzie działać jako zabezpieczenie: wzrost cen ropy ponownie podniesie oczekiwania inflacyjne, ograniczając przestrzeń do wzrostu cen złota. Dziś wieczorem kluczowe będą dane o wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych w USA; silne dane spowodują odbicie rentowności obligacji i presję na cenę złota; słabe dane będą nadal sprzyjać utrzymaniu wysokich cen złota. Analiza techniczna 4-godzinny wykres: po serii wzrostów następuje korekta na wysokim poziomie, RSI spadł z obszaru wykupienia, krótkoterminowa siła wzrostu słabnie, wieczorem preferowana jest strategia konsolidacji, unikać dokupowania na wysokich poziomach, czekać na odbicie od wsparcia i stabilizację przed kolejnym ruchem. Strategia: kupować w przedziale 4482-4465, stop loss na 4450, cel 4527-4550 Zastrzeżenie: inwestowanie wiąże się z ryzykiem, należy zachować ostrożność #美联储7月FOMC纪要9比3,官员加息分歧仍在 $XAU Przychody wzrosły 62-krotnie, gotówka wystarczy tylko na 9 dni Legendarny meme coin na Solanie, za którym stoi spółka giełdowa, ma na koncie tylko 214 tys. USD gotówki, co przy obecnym tempie spalania wystarczy na 9 dni. To nie żart, to półroczne sprawozdanie Bonk, Inc. (kod BNKK) notowanej na Nasdaq. Sam BONK ma kapitalizację około 22 mln USD, ale spółka stojąca za nim jest na krawędzi. Zacznijmy od najbardziej kontrastujących liczb. Firma w pierwszej połowie roku osiągnęła przychody 5,5 mln USD, co oznacza wzrost o 6218% rok do roku, brzmi jak start rakiety, prawda? Jednak w tym samym czasie odnotowała stratę netto 7,88 mln USD, a gotówka na koncie spadła z 2,28 mln pod koniec 2025 roku do 214 tys., czyli o 90% w pół roku. Firma audytorska M&K CPAS oraz zarząd w raporcie napisali, że istnieją poważne wątpliwości co do zdolności spółki do kontynuowania działalności, co po ludzku oznacza, że przy takim tempie firma może w każdej chwili zbankrutować. Warto też przyjrzeć się strukturze przychodów. Z 5,5 mln USD aż 3,92 mln pochodzi z podziału przychodów z powiązanej platformy LetsBonk.fun, co stanowi 71%. Właścicielem tej platformy i założycielem spółki giełdowej jest ta sama osoba – Mitchell Rudy. Poprzez Lucky Dog Holdings posiada około 40,2% zwykłych akcji oraz wszystkie akcje uprzywilejowane serii C, które pozwalają mu wybrać połowę rady nadzorczej. Źródło przychodów to on, rada nadzorcza to on, życie firmy trzyma w swoich rękach. Są też dwa typowe transakcje. Firma odkupiła własne akcje za równowartość 50 mln USD w tokenach BONK, ale nie otrzymała gotówki, tylko własne tokeny z własnej skarbca. Tokeny te zostały wycenione według wartości godziwej, a w pierwszej połowie roku odnotowano 8,17 mln USD niezrealizowanych strat, co mocno uderzyło w rachunek zysków i strat. Wypłacanie sobie wynagrodzenia i odkupywanie własnych akcji za własne tokeny to tylko przerzucanie środków z lewej do prawej ręki. Dla posiadaczy BONK ważne jest rozróżnienie dwóch rzeczy. BONK to meme coin powstały z airdropu społecznościowego, nie ma własnej spółki, a jego los zależy od giełd i popularności społeczności; natomiast BNKK to spółka-skorupa, która opakowuje przepływy ekosystemu BONK w historię spółki giełdowej. Wyniki finansowe tej spółki odzwierciedlają zdolność ekosystemu do generowania przychodów, a nie cenę samego tokena. Nie należy mylić bliskiego bankructwa spółki z natychmiastowym zerowaniem wartości tokena, ani gwałtownego wzrostu przychodów spółki z szybkim wzrostem ceny tokena. Z praktycznego punktu widzenia taka struktura przypomina, że przed zakupem meme coina warto sprawdzić, czy w jego łańcuchu jest jakaś realna spółka. Jeśli udział przychodów powiązanych z założycielem przekracza 70%, jeśli płaci się tokenami za udziały, a gotówka wystarcza na mniej niż 10 dni – to każda z tych rzeczy powinna wzbudzić czujność. Popularność może zwodzić, ale sprawozdania finansowe nie. Na koniec pytanie: jeśli ta spółka naprawdę nie przetrwa, czy społeczność BONK przejmie ją i podtrzyma przy życiu, czy pozwoli jej zniknąć z giełdy i się rozpaść? Amerykański Departament Skarbu podwaja skup obligacji, Bitcoin wraca do 11-tygodniowego maksimum Wzrost Bitcoina tej nocy nie wynika bezpośrednio z rynku kryptowalut. Departament Skarbu USA podjął działania, podwajając skalę skupu długoterminowych obligacji, podnosząc limit pojedynczego skupu z 2 miliardów do co najmniej 4 miliardów dolarów, od 9 września do 4 listopada. Po ogłoszeniu tej wiadomości rentowność 30-letnich obligacji USA spadła o około 9 punktów bazowych z blisko 20-letniego maksimum, a BTC gwałtownie wzrósł do 69 749 USD, osiągając najwyższy poziom od 2 czerwca, z dziennym wzrostem około 6%, wracając do 11-tygodniowego szczytu. Warto rozłożyć na czynniki pierwsze łańcuch przekazu tej informacji. Skup długoterminowych obligacji przez Departament Skarbu to w istocie wstrzyknięcie płynności na rynek obligacji, przejęcie obligacji, na które nie ma chętnych, co łagodzi presję sprzedażową na rynku obligacji. Spadek rentowności powoduje ulgę w wycenie globalnych aktywów ryzykownych, a Bitcoin jako aktywo o wysokiej beta reaguje najsilniej. Nawet analitycy Standard Chartered potwierdzili, że takie działania są korzystne dla Bitcoina, wskazując poziom 65 500 USD jako kluczowy. Dla osób handlujących na krótką metę ważne jest uchwycenie okna czasowego. Skup obligacji przez Departament Skarbu nie jest jednorazowym działaniem, będzie trwał prawie dwa miesiące od 9 września do 4 listopada, a każde ogłoszenie skupu może być impulsem płynnościowym. W krótkim terminie, w okresie stabilizacji rynku obligacji, aktywa ryzykowne mają tendencję do wzrostu, ale należy uważać na rytm kupowania oczekiwań i sprzedawania faktów – wzrosty przed ogłoszeniem często są silniejsze niż po jego realizacji. Patrząc głębiej, tło tej rundy wzrostów to zbyt gwałtowny wzrost długoterminowych stóp procentowych. Rentowność 30-letnich obligacji USA osiągnęła najwyższy poziom od 2007 roku, co mocno obciążyło rynek, a oczekiwania na podwyżki stóp przez Fed i presja emisji obligacji przez Departament Skarbu działały na niekorzyść aktywów ryzykownych. Teraz, gdy Departament Skarbu samodzielnie skupuje obligacje, działa to jak zabezpieczenie po stronie podaży, co jest znacznie skuteczniejsze niż same deklaracje. Z perspektywy średnio- i długoterminowej warto dodać, że środowisko płynnościowe jest podstawowym czynnikiem wyceny Bitcoina. Gotowość Departamentu Skarbu do utrzymania stabilności rynku obligacji długoterminowych wskazuje na malejącą tolerancję polityki na negatywne skutki wysokich stóp procentowych dla gospodarki. Dla kryptowalut, dopóki kran z płynnością dolarową nie zostanie zakręcony, powrót kapitału do aktywów ryzykownych jest tylko kwestią czasu. Narracja byczego rynku Bitcoina w gruncie rzeczy opiera się na narracji płynnościowej i ta podstawowa logika się nie zmieniła. Oczywiście nie należy traktować jednego dnia wzrostów jako wszystkiego. Plan skupu zaczyna się we wrześniu, a po drodze są jeszcze takie zmienne jak protokoły Fed i aukcje 20-letnich obligacji, z aukcją obligacji wczesnym rankiem jako pierwszą przeszkodą. Należy zachować odpowiednie zarządzanie ryzykiem pozycji i nie zapominać o ustalonych wcześniej stop lossach tylko dlatego, że pojawiła się jedna świeca wzrostowa. Na koniec pytanie: skoro Departament Skarbu podjął tak duże działania, jak długo twoim zdaniem potrwa ta wiosna płynności?Dwóch wysokich rangą menedżerów FTX otrzymało zakazy działalności: jeden na 10 lat, drugi na 8 lat Rozliczenia FTX jeszcze się nie zakończyły. Amerykańska CFTC oficjalnie ogłosiła zawarcie ugody egzekucyjnej z byłą CEO Alameda Caroline Ellison oraz współzałożycielem FTX Garym Wangiem. Ellison otrzymała 5-letni zakaz handlu oraz 10-letni zakaz rejestracji, Wang – 5-letni zakaz handlu i 8-letni zakaz rejestracji, a oboje muszą nadal współpracować w śledztwie CFTC. Ważne, że mówimy o ugodzie, a nie o uniewinnieniu – to przyznanie się do winy w zamian za złagodzenie kary. Najbardziej uderzającą kwotą jest 11,02 miliarda dolarów. CFTC tym razem jasno stwierdziła, że nie będzie dochodzić zwrotu, nie nałoży kar finansowych, ponieważ w związku z postępowaniem karnym wydano już nakaz zajęcia majątku na tę kwotę, a także ze względu na wysoką współpracę obu osób. Mówiąc prosto – osoby odpowiedzialne zostały pociągnięte do odpowiedzialności, pieniądze zostały zabezpieczone, a ten zakaz jest raczej symbolicznym zakończeniem tej sprawy. Przypomnijmy skalę upadku FTX. W listopadzie 2022 roku w ciągu kilku dni FTX spadło z drugiej największej giełdy na świecie do ogłoszenia upadłości, z długami wobec wierzycieli przekraczającymi 3 miliardy dolarów. Następnie likwidatorzy odzyskali około 1,3 miliarda dolarów. Sam SBF został skazany na ponad dwadzieścia lat więzienia, a teraz dwóch kluczowych współpracowników również otrzymało wyroki czasowe – prawne zamknięcie tej sprawy jest więc na ukończeniu. Dla branży ta wiadomość ma wartość nie tyle w samych karach, co w sygnale: amerykańskie organy regulacyjne kończą proces rozliczania oszustw kryptowalutowych zgodnie z procedurami. Od momentu kryzysu w 2022 roku SEC i CFTC prowadzą równoległe działania egzekucyjne, obejmujące giełdy, animatorów rynku i osoby na wysokich stanowiskach. To uzupełnienie regulacji jest długoterminowo korzystne, oczyszcza rynek i daje przestrzeń do rozwoju graczom działającym zgodnie z przepisami. Jednak dla nas, traderów, chciałbym podkreślić jeszcze jedną kwestię. Upadek FTX nauczył nas, że ekspozycji giełdy nie da się ocenić tylko na podstawie wykresów, a pieniądze są bezpieczniejsze w własnym portfelu niż na giełdzie. Obecnie kontrakty na łańcuchu stają się coraz bardziej zaawansowane, platformy takie jak Hyperliquid przenoszą matching na blockchain, korzystając z cold walletów, self-custody i audytów on-chain. Narzędzi jest znacznie więcej niż trzy lata temu, ale co roku wciąż dochodzi do ataków hakerskich na setki milionów dolarów – świadomość bezpieczeństwa to lekcja, której nigdy nie można porzucić. Krótko mówiąc, wpływ na rynek jest niewielki, to raczej formalne zamknięcie starej sprawy, więc emocjonalny wpływ jest ograniczony. Najważniejsze jest to, co wydarzyło się dziś wieczorem – 1,9 miliarda dolarów likwidacji i związane z tym rozgrywki kapitałowe. Z perspektywy średnio- i długoterminowej, zakończenie sprawy FTX usuwa ciemną chmurę wiszącą nad branżą i daje nowe materiały do narracji o zgodności z przepisami. Na koniec pytanie: od upadku FTX minęły prawie cztery lata – czy uważasz, że zaufanie detalicznych inwestorów do giełd naprawdę zostało odbudowane? Klienci Fidelity w ciągu dwóch dni kupili prawie 2000 BTC Dane monitorujące Arkham zdominowały dziś dyskusje. Klienci Fidelity w ciągu ostatnich dwóch dni zakupili BTC o wartości około 134 milionów dolarów, co przy obecnej cenie odpowiada prawie 2000 monet. To najbardziej aktywny dwudniowy netto zakup klientów tej instytucji od początku lipca. Po pojawieniu się tej informacji wiele osób zareagowało pierwszorzędnie pytaniem, czy instytucje nie wycofują się, a tu nagle odwrót. Tu jest ciekawa kontrastowa sytuacja. W zeszłym tygodniu amerykańskie ETF-y spotowe odnotowały netto odpływ 390 milionów dolarów, a własny FBTC Fidelity zanotował tygodniowy netto odpływ 153 milionów dolarów, zajmując pierwsze miejsce. Oznacza to, że w tym samym Fidelity pieniądze z kanału ETF wypływają, a środki klientów powierniczych napływają, dwie nogi idą w zupełnie przeciwnych kierunkach. ETF to rotacja środków na rynku, a konto powiernicze to realny wzrost zakupów, te dwie rzeczy mają różną naturę. Arkham mówi to bardzo jasno: kierunek alokacji BTC klientów Fidelity jest traktowany jako odniesienie do przepływów kapitału instytucji finansowych tradycyjnych. 134 miliony dolarów nie wydają się ogromną kwotą, ale w kontekście czasu jest to intrygujące. W ciągu tych dwóch dni Departament Skarbu USA ogłosił podwojenie skali wykupu obligacji długoterminowych, spadek rentowności długoterminowej, a BTC gwałtownie wzrósł z około 65 000 do ponad 69 000. Działania klientów instytucjonalnych raczej nie są przypadkowe. Dla nas, zwykłych graczy, te dane można rozłożyć na dwa poziomy operacyjne. Na krótką metę zakup przez instytucje na kontach powierniczych to pozytywny sygnał emocjonalny, wskazujący, że duże środki są gotowe kupować w przedziale 60 000 do 65 000, co ma znaczenie jako wsparcie; ale nie należy traktować dwudniowych zakupów jako wystarczającego warunku do odwrócenia trendu, bo w ostatnich miesiącach przepływy kapitału ETF były niestabilne, a patrzenie tylko na dane z jednego lub dwóch dni może prowadzić do błędnej oceny. Na dłuższą metę warto zastanowić się, że ścieżka wejścia instytucji się poszerza. ETF-y mają premie i dyskonta, opłaty zarządzania i różnice czasowe w realizacji subskrypcji i wykupu, a konta powiernicze są bliższe tradycyjnym nawykom budowania pozycji dużych inwestorów. Więcej ścieżek oznacza, że siła podtrzymująca dno rynku staje się strukturalnie silniejsza. To też powód, dla którego kluczowe poziomy, takie jak średnia krocząca z 200 dni, zawsze przyciągają duże środki do obrony. Dodam jeszcze swoją osobistą opinię. Obecnie na rynku najgłośniej toczy się spór byków i niedźwiedzi, ale dane cicho przemawiają: zmienność jest ściśnięta do historycznie niskich poziomów, proporcja zyskownych pozycji utrzymuje się na poziomie 52%, a klienci instytucjonalni zaczynają budować pozycje przeciwko trendowi. Te sygnały razem bardziej przypominają cechy końcowego etapu rynku niedźwiedzia niż początek nowej fali spadków. Oczywiście ocena pozycji to jedno, a kontrola wielkości pozycji to inna sprawa. Na koniec pytanie: ETF-y odpływają, konta powiernicze kupują, te dwie siły się równoważą – komu według Ciebie rynek będzie się najpierw podporządkowywał?Wieloryb z zyskiem 13 mln pokazał wszystkie swoje karty Dzisiejszej nocy rynek idzie razem, a na łańcuchu nie brakuje osób pokazujących swoje pozycje. Ale jeden wieloryb pokazał się wyjątkowo odważnie, publicznie ujawniając, że ma 5-krotną dźwignię na 3425 BTC, z depozytem zabezpieczającym około 46,52 mln USD, a obecny zysk przekracza 13,04 mln USD, co daje stopę zwrotu 28%. Ten użytkownik o nicku "先定10个大目标的合约玩家" odsłonił swoje karty przed całą siecią, co natychmiast wywołało burzę w komentarzach. Nie spiesz się z zazdrością, policzmy to na chłodno. Depozyt zabezpieczający 46,52 mln USD przy 5-krotnej dźwigni oznacza, że nominalna wartość pozycji przekracza 230 mln USD, co w każdej giełdzie kwalifikuje się jako pozycja wieloryba. Zysk 13,04 mln brzmi imponująco, ale spadki też mogą być szybkie — 2-procentowa zmiana ceny w przeciwnym kierunku to kilka milionów dolarów wahań księgowych. Za przyjemnością pokazywania pozycji kryje się tona ryzyka. Interesujący jest też moment. Kiedy ten koleś dokładał pozycję długą, cały rynek przeżywał epicką wyprzedaż krótkich pozycji, w ciągu ostatnich 24 godzin zlikwidowano pozycje o wartości 1,9 mld USD, z czego 1,733 mld to krótkie pozycje, a BTC wzrósł z 65 000 do ponad 69 000. Oznacza to, że postawił duże pieniądze na początku ruchu, a odwaga do pokazania pozycji świadczy o trafnym kierunku. Takie otwarte pokazywanie pozycji na łańcuchu często niosą ze sobą sygnał — albo prawdziwą pewność siebie, albo próbę manipulacji, co trzeba obserwować w dalszym rozwoju rynku. Dla nas, zwykłych graczy, takie pokazywanie pozycji wielorybów to tylko ciekawostka, nie dajmy się ponieść emocjom. Po pierwsze, 46,52 mln USD depozytu to dla nich drobnostka, a nasze pozycje nie wytrzymają wahań przy 5-krotnej dźwigni; po drugie, publiczne pokazywanie pozycji to narzędzie gry, prawdziwe intencje zna tylko właściciel. Wartość informacyjna jest taka, że wieloryb jest gotów mocno obstawić wzrosty na tym poziomie, co oznacza, że duże kapitały nie są aż tak pesymistyczne co do spadków — to pozytywny sygnał nastrojów. Patrząc na rynek, fundamentem dzisiejszego wzrostu jest poprawa płynności amerykańskich obligacji, a wiadomość o rozszerzeniu skupu przez Departament Skarbu obniżyła długoterminowe stopy procentowe, co korzystnie wpłynęło na aktywa ryzykowne. Krótkoterminowa dynamika jest nadal obecna, ale powyżej 69 000 znajduje się 200-dniowa średnia krocząca, która jest granicą między bykami a niedźwiedziami. Wcześniej przy około 69 500 cena napotkała opór i spadła, więc walka między kupującymi a sprzedającymi na tym poziomie będzie bardzo zacięta, a osoby kupujące na szczycie powinny być bardzo ostrożne. Z długoterminowego punktu widzenia skłaniam się ku temu, że dopóki płynność dolara nie będzie się zaostrzać, dno aktywów ryzykownych będzie się stopniowo podnosić, a ostateczna wycena BTC będzie zależeć od narracji płynnościowej. Jednak krótkoterminowych wahań nikt nie przewidzi, a pokazywanie pozycji wielorybów nie zmienia znaczenia zarządzania pozycją — im wyższa dźwignia, tym mniejszy margines błędu, to twarda zasada. Na koniec pytanie: gdybyś miał 46,52 mln USD, czy odważyłbyś się postawić wszystko z 5-krotną dźwignią i jeszcze publicznie pokazać swoją pozycję? 50-krotny lewar wchodzący do Coinbase, drobni inwestorzy naprawdę mają ochotę na akcję To, co zrobił Coinbase tym razem, warto, aby każdy, kto gra na kontraktach, zobaczył: przenieśli kontrakty wieczyste bezpośrednio do aplikacji Base, z maksymalnym lewarem 50x, można handlować na ponad 290 rynkach kontraktów, w tym Bitcoin, Ethereum, a nawet akcje i towary. Wykonawcą jest Hyperliquid, Coinbase odpowiada za front-end, użytkownicy nie muszą opuszczać swojego obecnego portfela. Innymi słowy, Amerykanie wreszcie mogą grać w największe pod względem wolumenu pochodne na rynku kryptowalut w aplikacji Coinbase — oczywiście użytkownicy z USA są tym razem wykluczeni, podobnie jak kraje z ograniczeniami dotyczącymi lewara. Główny inżynier Coinbase powiedział coś dość bolesnego: kontrakty wieczyste stanowią 75% całkowitego wolumenu handlu na rynku kryptowalut i są funkcją najbardziej pożądaną przez aktywnych użytkowników Base App. Innymi słowy, najbardziej aktywna grupa właśnie tego chce. Tło tej sprawy to transformacja Base App. Wcześniej stawiali na media społecznościowe i twórców, ale nie odniosło to sukcesu, sam założyciel przyznał, że nie spełniło oczekiwań. Teraz skupiają się na handlu, płatnościach i AI Agent, a kontrakty wieczyste są najważniejszym elementem tej transformacji. Dla zwykłych graczy ta funkcja to tak naprawdę puszka Pandory. 50-krotny lewar oznacza co? Każdy, kto grał na kontraktach, wie — jeśli rynek odwróci się o 2%, kapitał znika. Coinbase sam ostrzega o ryzyku: straty powyżej progu skutkują likwidacją. Ale szczerze mówiąc, ostrzeżenia to jedno, a chęć gry to drugie — ludzie nie przestaną grać przez jedno zdanie drobnym drukiem. Sam robiłem rachunki: przy tym samym 1000 USD, 10-krotny i 50-krotny lewar różnią się pięciokrotnie przestrzenią na stop loss. Wysoki lewar nie oznacza, że nie można grać, ale eliminuje margines błędu — jeśli kierunek jest dobry, jest super, jeśli zły, to czyszczenie konta przez noc. Teraz problem jest realny: kontrakty wieczyste stanowią 75% rynku, co oznacza, że wszyscy je kochają, ale kochać i rozumieć to dwie różne rzeczy. Base App otwiera ten dostęp dla milionów użytkowników, co jest jak podanie nowicjuszom broni bez zabezpieczenia. Jeszcze jedno tło: Coinbase jasno powiedział, że ta funkcja nie jest obecnie dostępna dla USA, Wielkiej Brytanii, Kanady i innych regionów z ograniczeniami na handel pochodnymi z lewarem. Oznacza to, że pierwsi użytkownicy to nie najbardziej doświadczeni gracze, lecz użytkownicy z regionów o luźniejszych regulacjach. Z punktu widzenia produktu Base App traktuje kontrakty wieczyste jako trzecią kartę po rynkach predykcyjnych i stablecoinach, które już zostały zweryfikowane. To, czy ta karta zadziała, zdecyduje o pułapie transformacji Base. Czy uważasz, że to super silnik wzrostu Coinbase, czy nowa pułapka dla drobnych inwestorów? Płynność zaczyna mówić. 19 sierpnia Departament Skarbu USA ogłosił operację odwrotnego odkupu o wartości 4 mld USD, a rynek szybko zareagował. W ciągu następnych dwóch dni: $ETH : +20% $BTC : +10% $XAU : +2,8% Większym pytaniem nie jest sam ruch. To, co wydarzy się dalej. Od 9 września zwiększone odkupy 10–30-letnich obligacji skarbowych USA, z limitem pojedynczej transakcji 4 mld USD, mogą utrzymać oczekiwania dotyczące płynności w centrum uwagi. Ale rynki są okrutne: gdy byczy nagłówek stanie się konsensusem, handel może zacząć wyceniać przeciwny scenariusz. Dlatego nie gonię za zielonymi świecami. Płynność może napędzać ruch. Pozycjonowanie decyduje, kto zostanie uwięziony. Niedźwiedzie nie stają się tak łatwo płynnością wyjściową. #BTCBreaks72K #StorageValuationSplit #TreasuryUpsBuybacks 宇树 to duża firma zabawkarska z ogromnymi zasobami administracyjnymi i mediowymi Czy osoby na froncie naprawdę są właścicielami? To tylko wystawione na pokaz, ale wszystkie zarzuty wobec 宇树 musi ponieść właśnie ta frontowa ekipa, jak więc mogą się śmiać Kilka danych: Wydatki na badania i rozwój 宇树 to 50 mln w 2023, 70 mln w 2024, 90 mln w pierwszych trzech kwartałach 2025 W porównaniu do wydatków na marketing to naprawdę mało Porównanie z konkurencją: Youbi 478 mln Xiaopeng 9,49 mld Przy takim poziomie wydatków na R&D 宇树 w prospekcie emisyjnym mówi 22 razy, że jest w pełni samodzielny technologicznie, skąd więc ta pewność siebie? Czy wszyscy są głupi? Trzy lata z rzędu na wiosennym festiwalu, koszty 💰 i koordynacja za tym stojąca to nie jest coś, co zwykła firma może zrobić DJI, prawdziwy gracz z przychodem 84 mld, jest wyceniany na znacznie mniej, a co z tą firmą zabawkarską? Wang Xingxing nie może się śmiać, jest przecież inteligentnym przedsiębiorcą, na pewno zna prawdziwych technicznych konkurentów Ale skoro wszedł na czyjś statek, to nie może łatwo z niego zejść Jak mówi @captain_kent, odblokowywanie przez 7 lat, nie da się zdobyć pieniędzy przy wysokiej wycenie, staje się kozłem ofiarnym, może tylko trochę manipulować finansami firmy Jeśli nawet założyciel nie dostaje dużych zysków, to prawdziwi gracze tej zabawy są jasni Dziś 宇树 zanotował dużą czerwoną świecę, spadek o 17 punktów, to już meme #宇树科技科创板首日开盘暴涨629%,高估值如何兑现?